© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
DARZ GRZYB! ;) Po czerwcowo-jagodowym szaleństwie, postanowiłem odwiedzić początkowe lasy Wzgórz Twardogórskich, jadąc od Wrocławia, a mianowicie Grabowno Wielkie. To początek Wzgórz Twardogórskich, który charakteryzuje się najbardziej nizinnym terenem ze znikomą ilością górek i pagórków. Lasy pomiędzy Dobroszycami a Grabownem Wielkim polecam grzybiarzom, którzy nie znają Wzgórz Twardogórskich i mają obawy przed zgubieniem się w lesie. To dobre miejsce na debiut na tych terenach ponieważ przez lasy przebiega trasa kolejowa po której systematycznie jeżdżą pociągi. Dzięki temu nie ma obawy przed zabłądzeniem. ;) Wystarczy wysiąść w Dobroszycach i obrać kierunek na Grabowno Wielkie, trzymając się blisko torów. Można zrobić dokładnie na odwrót, czyli wystartować z Grabowna i dreptać 9 km do Dobroszyc. Ja w sobotę tak zrobiłem. Lasy pomiędzy tymi miejscowościami, charakteryzują się łatwością w chodzeniu. Mamy duże leśne drogi, które dają poczucie pewności naszej włóczęgi i tylko miejscami spora ilość piachu może nieco utrudniać chodzenie. Co jakiś czas po szynach przejeżdża pociąg, który jakby informował nas: „jest ok. - nie zgubiłeś się”. ;) Kiedyś w środku tych lasów istniała sezonowa stacja dla grzybiarzy o nazwie Nikodemów. Zlikwidowano ją po dramatycznym i śmiertelnym niestety wypadku, który miał tam miejsce. Lasy w Dobroszycach i Grabownie Wielkim wśród starszej, miejscowej ludności, dzielą się na stare i nowe. O co chodzi? Chodzi o datę 25 lipca 1988 roku. Po słonecznym i bardzo upalnym dniu, doszło nad Dolnym Śląskiem do zderzenia się skrajnie różnych mas powietrza. Wytworzyła się ogromna superkomórka burzowa, która dała niezwykle niszczące porywy wiatru i ponadprzeciętną aktywność elektryczną. Już sam Wrocław bardzo mocno ucierpiał, jednak to właśnie nad Dobroszycami i Grabownem Wielkim, siła nawałnicy okazała się maksymalna. Zniszczeniu uległo ponad 4500 ha lasów. Przez siedem lat obowiązywał zakaz wstępu do lasów a przy jego porządkowaniu pomagało wojsko. Żywioł pozabijał wiele saren, zajęcy czy dzików. ;-( Ja w sobotę dokonałem sporego przeglądu tych lasów i wnioski nasuwają się następujące: 1) jest bardzo sucho a znalezienie jakiegokolwiek grzyba jest sporym wyzwaniem (ja znalazłem 2 tęgoskóry pospolite i kilka gołąbków z różowawymi kapeluszami – bardzo wymęczone i podsuszone, co znacznie utrudniło mi ich prawidłową identyfikację, 2) jagód jest znacznie mniej niż w magicznej gminie Międzybórz w której miejscami krzaki jagodowe uginają się od owoców, 3) lasy są mocno poprzecinane (szczególnie idąc lewą stroną torów do Dobroszyc) a posadzone młodniki w wielu miejscach mocno zarosły wszelakim zielskiem przez co teren jest grzybowo nieatrakcyjny, 4) jakaś paskudna choroba dopadła modrzewie – wyglądają tak, jakby były pokryte koralowcami (szukałem po atlasach i nie wiem, co je dokładnie dopadło. Marku, jak coś wiesz na ten temat to poproszę o informację). Gałęzie ich, już przy lekkim nacisku łamią się jak zapałki. Zielone pozostają tylko wierzchołki, 5) najlepszym obecnie celem wyprawy do tego rejonu, jest cel turystyczny. ;-) W drodze powrotnej przeszła nad Grabownem i Dobroszycami burza, która dała tylko chwilę wytchnienia od upału i oczyściła powietrze. Do istotnego nawodnienia ściółki nie można jej jednak brać pod uwagę. Dobry link załączyła Maja Grzybiara, który w zasadzie rozwiewa wszelkie wątpliwości i obrazuje przyczyny braku grzybów na zachodzie Polski. Letnie ciepło i brak opadów nie dadzą nam grzybów. Czekamy zatem dalej na rozwój sytuacji, a ja, następny wypad planuję już do ukochanej Bukowiny Sycowskiej. ;-) Mimo wszystko, sam spacer po dobroszycowo-grabownianych lasach był bardzo przyjemny a i zdjęć narobiłem całkiem sporo. Pozdrawiam serdecznie włóczących się po lasach! ;-)