wielkopolskie — doniesienia od 23 stycznia do 19 lutego 2019 21:47

— w pełnej wersji atlasu lokalizacja grzybobrania jest zwykle podana precyzyjniej niż powiat i jest linkowana do mapy Google
— opłata za pełną wersję to jedyne źródło utrzymania serwisu (nie zaśmiecam stron reklamą)
pow. Poznań

sobota 16. lutego
Nina 2019.2.16 15:13

(0/h) Czekam z utęsknieniem za grzybobraniem. Wspominam gdzie znajdowałam poszczególne okazy, gdzie pierwszy raz zbierałam borowiki wrzosowe itp. , no właśnie jeśli mówię o "amerykanach" to pragnę przez ten portal podziękować Tazokowi za namiary. Panie Maćku - serdeczne dzięki. Mam nadzieję, że w tym roku będę bardziej aktywna. Serdecznie pozdrawiam Admina i wszystkich Grzyboświrków.

  • +napisz o swoim grzybobraniu
    • grazka · 16.19:42 · Przystojniaki z tych jankesów...tacy wysmukli:))) A do aktywności, nie tylko tej leśnej, ale i portalowej jak najbardziej zachęcamy. Pozdrawiam:)
    • tazok · 17.22:44 · Ninko , to była wielka przyjemność przeczytać Twój wpis , i bardzo miło się Tazokowi zrobiło , że mógł być Twoją muzą w kwestii "amerykańców" :) Pozostaje mi tylko trzymać za słowo , i wyczekiwać za niedługo - kolejnych optymistycznych doniesień z Wielkopolski . Pozdrowienia - w miniaturce dzisiejsze zdjęcie z Beskidów , z tazokowej ziemi obiecanej . Możesz też zerknąć na moją stronkę - w linku ostatni wpis ----- https://beskidzkasalamandra.wordpress.com/2019/02/11/i-niech-mowia-ze-to-nie-jest-milosc/
    • Jakub · 19.18:00 · Dzien dobry, mam pytanko: gdzie te amerykany w 2019 będzie można spotkać mili Państwo ?:-)
    • +dopisz (dla zalogowanych)

pow. gnieźnieński

piątek 1. lutego
megalo 2019.2.2 0:53

(0/h) Wpis poza sezonem, więc niezobowiązująco. Mam zagwostkę z grzybkiem przedstawionym na zdjęciu. Wyrósł na moim podwórku jesienią, na pniu po ściętej (świeżo - niestety!) brzozie.

pow. Poznań

czwartek 24. stycznia
grzybiaraW 2019.1.24 18:53

(0/h) Czyż to co na foto nie jest piękne? Bajkowe i cudowne? Udało mi się na moich przydomowych równinach wyszukać jeszcze miejsca, które wprowadziły mnie w zaczarowany klimat. Wszędzie naokoło po śniegu prawie ślad wszelki zaginął, ale jak się mocno poszuka to się coś tam znajdzie..............
... szerzej o tym grzybobraniu ... Raniutko, tak spojrzenie za okno nie zachęcało ani troszeczkę do opuszczenia przytulnych cieplutkich pieleszy. Samochody pokryte grubą warstwą szadzi, termometr zaokienny może tak aż bardzo nie straszył, bo wskazywał ledwie -8 stopni, ale jak popatrzyłam na meteo na temp. odczuwalną, to troszkę ciarki przeszły po pleckach, tu widniało jak byk -16. Iść, nie iść, myślę sobie przy ciepluśkiej kawusi. Przemogłam wszelkie przeciw i w drogę. Grzybami w lesie wczoraj się zupełnie nie interesowałam. Cel był wytyczony- znaleźć widoki leśne choć w przybliżeniu tak cudne jak na południu Polaki. Szukałam, szukałam, po drodze z sarenkami na siebie popatrzyłyśmy taka dłuższą chwilkę, fotki nie robiłam, bo i tak niewiele byłoby widać. Jak już je na swej drodze spotkam, to zamieram w bezruchu, co skutkuje tym, że i one dłuższą chwilę przystają, i tak możemy nacieszyć się własnym towarzystwem i widokiem. Gdybym się poruszyła, zaraz nura w las dają i tyle je widzę. Powietrze w lesie, i to przy takim mrozie cudowne, ożywcze, pachnące cudnie lasem. Jak brałam oddechy głębokie to takie wrażenie miałam, jakby pojemność płuc moich w tych warunkach znacznie wzrosła. Aby zimno zignorować, takie sobie dość szybkie tempo nadałam. I jest sukces- wymarzone klimaty znalazłam- cudny zakąteczek lasu usłany cudnymi sosnami, a te pokryte pięknie białym puchem, a do tego wszystkiego i tego puchu warstwa spora na ściółce jeszcze była obecna. Nie muszę dodawać, że ten spory zagajnik obeszłam wzdłuż, wszerz, w poprzek no i naokoło. Ale się widokami uraczyłam, i nie tylko oczywiście, coś jeszcze z tego zwiedzania wyniosłam- a mianowicie całe masy śniegu na własnej osobie- niczym bałwan wyszłam z zagajnika. Radoch po pachy. Zachwycona doznaniami i widokami powolutku zakończyłam swój ja spacer. Wędrówka trwała co prawda nie za długo bo tylko 1,5 godzinki a na kilometraż przekładając prawie 5 km. Jak już miejsce takie znalazłam, to pewnikiem do niego powrócę. Życzę podobnych udanych wypadów doznań. Serdecznie Was wszystkich z mych nizin pozdrawiam:)))))))))))))))))