łódzkie — doniesienia od 3 do 16 grudnia 2018 0:00

— w pełnej wersji atlasu lokalizacja grzybobrania jest zwykle podana precyzyjniej niż powiat i jest linkowana do mapy Google
— opłata za pełną wersję to jedyne źródło utrzymania serwisu (nie zaśmiecam stron reklamą)
pow. zgierski

wtorek 11. grudnia
Ogonek 2018.12.11 15:06

(10/h) 10/godz. Gąski -ostatnie grzyby. W lessie cisza spokój,tylko sarenki brykają. W zasadzie to był spacerek sprawdzający przed śniegiem.

  • +napisz o swoim grzybobraniu
    • Gucio · 11.15:24 · Gratuluję.
    • Grzybowy Kapelusz · 12.21:00 · Zieeeeeelonki :) gratuluję :)
    • +dopisz (dla zalogowanych)

pow. zgierski

sobota 8. grudnia
Tuśka 2018.12.8 20:43

(50/h) Wyrwałam się na godzinkę w wodnichową miejscówkę z wielką nadzieją,, że może coś ostatnio przeoczyłam i uda mi się jeszcze cokolwiek nakosić. Ku mojemu zaskoczeniu przyrost tegoż oto grzybka jest widać błyskawiczny
... szerzej o tym grzybobraniu ... Witajcie Zakręceni Grudniogrzybcy 😉 Dzisiaj będzie krótko, zwięźle i na temat … no przynajmniej się postaram 😉 Wyrwałam się na godzinkę w wodnichową miejscówkę z wielką nadzieją,, że może coś ostatnio przeoczyłam i uda mi się jeszcze cokolwiek nakosić. Ku mojemu zaskoczeniu przyrost tegoż oto grzybka jest widać błyskawiczny (albo po prostu aktualna pogoda mu bardzo sprzyja), bo z jednej godziny nagle zrobiły się dwie, a ja z kolan nie wstawałam 😉 Tu maluchy, tu średniaki, a tu nagle fajne dorodne grubaski. Myślę sobie – wezmę jeszcze te i uciekam do domu … ale jak, skoro oczyska na boki latają i tam nagle znowu kolejne widać … i następne … i następne. Po tych dwóch godzinach spędzonych na pełzaniu wśród igieł i traw, wyglądając już niczym choinkowy potwór (z Mikołajem nie mylić 😉 ), stwierdziłam „Tuśka, do cholery, paszła Ty do domu, bo do nocy tu będziesz buszowała!!!”. Z wielkim żalem i trudem w końcu posłuchałam ja siebie i grzecznie udałam się do auta. Ale co nacięłam, to moje, moje, moje, choć z wielką przyjemnością bym się z kimś teraz podzieliła – latać za grzybkami to Tuś uwielbia, ale z tym obrabianiem, to już ciężko 🙂 Tak więc koczują one sobie aktualnie na moim balkonie i z utęsknieniem czekają na przypływ weny Tuśobieracza 😀 A może ktoś z Was troszkę by zechciał? Kurierem chętnie prześlę 😉 Niewiarygodne to to … 8 grudnia, a ja po lasach latam. Oby jednak jak najdłużej 🙂 DARZ GRZYB!!! PS. Ponownie nie koloryzuję wodnichowo mapki i z całości zebranych lekko ok. 300 sztuk, zaokrąglam zbiór do 50 🙂

  • +napisz o swoim grzybobraniu
    • bazylia · 8.20:55 · Wow,nie znam tego grzybka,ale na zdjęciach wygląda super😉Prawie połowa grudnia i takie wyniki !!! Gratuluję 🙂
    • Graśka · 8.21:01 · kurcze, toś mnie zaskoczyła aż mam chęć też pobuszować. Gratuluję i pozdrawiam.
    • Gucio · 8.21:31 · Gratuluję. Wodnichy nie zbieram, ale śliczne grube a i te zdjęcia jej i Twoja poezja.
    • Ariadna · 8.23:08 · O Boże, jaka piękna! Ta wodnicha . Nie znam tych grzybków , tylko z nazwy i wpisów. Ale wygląda apetycznie. Tuśka , Ty to masz chyba jakieś chody tam na górze . Gratuluję i pozdrawiam . Obejrzyj sobie mojego "amerykana"w całej okazałości w którymś z niższych wpisów, zaraz po Twoim cudnym prawusku.
    • Grzybowy Kapelusz · 8.23:09 · ale cudaczki :) piękne :) pozdrówka serdeczne :)
    • tazok · 9.00:06 · Się porobiło ... 8 grudnia , społeczeństwo zamiast piec pierniki szwenda się po chaszczach. Z cyklu "kocioł garnkowi przyganiał " :)
    • Tuśka · 9.11:35 · Dzięki Kochani za super komentarze :) Faktycznie człek o tej porze powinien raczej grzać miejscówkę w domowym zaciszu, tworzyć ozdoby choinkowe, piec ciasteczka, o świątecznych porządkach to już nawet nie wspomnę ;) Ale póki pogoda niestraszna i grzyb jakikolwiek rośnie, to trudno się powstrzymać :) Zresztą ... kto jak kto, ale Wy mnie tutaj doskonale rozumiecie i (jak to się pisze) wiecie "o co cho"! :D Pozdrowionka dla wszystkich :* PS. chętnych na moją wodnichę nie odnotowałam, więc najwyższa pora zabrać się za jej obrabianie, ehh ... trzymajcie kciuki, coby mi cierpliwości wystarczyło ;)
    • Nika · 9.21:31 · Śliczne te grzybeczki . Jak nie zimowe . I śliczne zdjęcia. 😀 Ja zbieram tylko podgrzybki , prawdziwki i kurki a mąż jeszcze kozaki . Takich nigdy nie próbowałam i nie znam się na nich . Ciekawa jestem jak smakują ? Może kiedyś się skuszę 🤔
    • Ariadna · 9.21:45 · Tuśka , jak ja Cię rozumiem z tym bieganiem za grzybkami , a potem rzeczywistość skrzeczy. Ale tłumaczę sobie , że każda przyjemność musi być czymś okupiona a finalnie -i tak zadowolenie a to z pełnych słojów suszu , a to z "octowatych" (nie przepadam) albo przygotowanych na świeżo na sos. No i i jeszcze to - że można nimi kogoś obdarować. Czyż to nie frajda ? Życzę Ci tej przyjemności jeszcze klika razy w tym roku .
    • lawendowa · 9.22:06 · Piękne!
    • Tuśka · 10.19:40 · Żeby nie było, że ja tylko po lasach latam i matczyne obowiązki zaniedbuję ;) O nie nie :) Ciasteczkowy wieczór dzisiaj, może akurat o mało grzybowym aromacie, ale jakże smakowity ;)
    • Ariadna · 10.23:14 · Oho , zapachniało Świętami ,a u mnie jeszcze marzenia o jakimś wolnym dniu , żeby zdążyć do lasu przed zmrokiem. Ale chyba nie uda się. Jakby co , to na pewno o tym zamelduję .
    • Tuśka · 11.00:00 · No ja jeszcze zamierzam przed świętami jeden wypadzik na wodnichę uskutecznić 😆 Poczekam tylko - niech mi się kręgosłup po tych ostatnich zbiorach nieco naprostuje 😉 I lecę 🍄🍄🍄
    • +dopisz (dla zalogowanych)

pow. zgierski

wtorek 4. grudnia
Tuśka 2018.12.4 18:24

(50/h) masa wodnichy późnojesiennej i boczniaków
... szerzej o tym grzybobraniu ... Witajcie Kochani! Uroczyście oświadczam, iż moje zimowe grzybociachanie rozpoczęte :) Obiecałam sobie ostatnio, że wrócę w moją miejscówkę i naciacham trochę tej wodnichy późnej, której dotychczas nigdy nie zbierałam. Jak postanowiłam, tak zrobiłam – z jedną maleńką różnicą … to absolutnie nie było trochę, a ilości jakieś przeogromne. W pewnym momencie już moje kolana zaczęły dawać o sobie znać, a w międzyczasie musiałam zrobić chwilę przerwy i uczcić mój kręgosłup minutą ciszy 😉 Tak, jak już wspomniałam – wodnichy nigdy wcześniej nie zbierałam, więc nie wiem, czy tylko u mnie nastąpił taki jej wysyp, czy to może jednak normalne zjawisko. Niemniej jednak nakosiłam ok. 200 egzemplarzy. Żeby tego było mało trafiłam na mega dorodne stanowisko boczniaka – no czegoś podobnego, to moje oczyska jeszcze nigdy nie widziały! Każdy okaz wielkości dużego talerza, a tych talerzy z dobre 20 – wycięłam grzecznie tylko te, które jeszcze nie były aż tak mocno przesiąknięte padającym dzisiaj deszczem. No zbiór po prostu jak marzenie – fantastyczny! Oprócz tego po drodze mnóstwo purchawek, które o tej porze roku, kiedy w lesie robi się już szaro, aż z daleka rzucają się w oczy swoimi kolorami. No i na deser jedno stanowisko trzęsaka pomarańczowożółtego – ojacieżpierniczę, jaki on cudny!!! 😀 Spojrzenia moich sąsiadów, gdy wysiadałam z auta w stroju tym razem zdecydowanie grzybowym i do tego z dwiema torbami grzybów – bezcenne 😀 Może za tydzień zrobię sobie powtórkę 😉 Do ogólnej statystyki wpisuję ilość 50, żeby zbytnio nie koloryzować mapy tą wodnichą. DARZ GRZYB!!! PS. Jeszcze pytanie do Was Kochani … jak przyrządzić te wodnichy i boczniaka? Czy jedno i drugie trzeba obgotowywać i dopiero coś dalej można z nich tworzyć? Każde info cenne i za każde z góry serdeczne dzięki 😗

  • +napisz o swoim grzybobraniu
    • Grzybowy Kapelusz · 4.18:30 · co za cudeńka :) :) dziękuję, że mogłem się poczuć jak w lesie w środku tygodnia :) co do boczniaków - robiłem z nich tylko flaczki, ale gotowały się razem z całością :) wodnichy jeszcze nie jadłem, pozdrawiam gorąco i dziękuję za doniesienie :) :) oby tak dalej :)
    • dzidek · 4.18:58 · Boczniaki jadłem pierwszy raz w tym roku. Smażone jak kanie. Smakiem jednak im ustępują. Wodnichy jeszcze nie jadłem. Niedawno znalazłem kilka pierwszy raz w życiu. Mój znajomy je zbiera i marynuje. Pozdrawiam 🙂
    • grzybiaraW · 4.19:38 · cudne te Twoje boczniaki, jak i wszystkie pozostałe znaleziska. Nie byłabym sobą, gdybym Ci nie pogratulowała tej pięknej pozyskanej tak już prawie zimowa porą ilości. A sąsiadki- miałam podobnie jak jeszcze tydzień temu wracałam z lasu z koszem podgrzybków. Serdecznie pozdrawiam i smacznego życzę- taka ilość to możesz sobie w kuchni zaszaleć.
    • Nika · 4.20:23 · Nie jadłam ani nie zbierałam takich grzybów ale te żółte jakkolwiek się zwą są przecudne . Może kiedyś się odważę i spróbuję 😋 Pozdrawiam ciepło
    • Gucio · 4.20:49 · Grzyby przecudne.Ja tych typowo zimowych nie zbieram dzisiaj też widziałem różne od boczniakow właśnie po takie żółte na galazkach.
    • feniks63 · 4.23:05 · Co do wodnichy wydaje mi się , że trafiłaś na najsmaczniejszą wodnichę brunatnobiałą , fantastyczną w zalewie ; szkoda tylko , że ta odmiana wodnichy jest od 4 lat objęta ochroną częściową grzybów .
    • Tuśka · 5.00:11 · Dzięki wielkie Kochani za wszystkie komentarze. To żółte na zdjęciu, to trzęsak pomarańczowożółty - cudna nadrzewna galaretka ;) A jeśli o wodnichę chodzi, to chyba aż takiego szczęścia nie miałam, bo z tego, co wyczytałam, to jest ona akurat bardzo rzadko u nas spotykana. Poza tym wodnicha, którą ja zebrałam miała zdecydowanie widoczne żółtawe zabarwienie trzonu i blaszek, a więc stawiam bardziej na wodnichę późną :) Chociaż ... jestem wodnichowym amatorem, więc oczywiście mogę się mylić ;) Po wyczyszczeniu mój dzisiejszy zbiór prezentował się właśnie tak :)
    • feniks63 · 5.11:36 · No rzeczywiście nie miałem racji , na głównym zdjęciu były w takim razie bardzo młode sztuki ; tym niemniej zazdroszczę zbioru bo ja wodnichy jeszcze nie trafiłem w tym roku :( i życzę smacznego :). No i te piękne boczniaki ....
    • seBapiwko · 5.16:27 · Grzybki pewnie już zjedzone i przerobione, a mój dopisek spóźniony. Niemniej takie piękne i duże boczniaki to już chyba nie młodziaki 😉 Więc idąc za radą niejakiej Smacznej Pyzy, przed jakimkolwiek dalszym zastosowaniem obgotowałbym te grzybki. Sam tak ostatnio uczyniłem i wyszły potem pyszne kotlety i chyba nawet jeszcze lepsze flaczki 😀 Czekam na info co, jak przyrządziłaś i jak smakowało, zwłaszcza wodnicha, której nie miałem jeszcze okazji kosztować😉 Ps. @Dzidek, kotlety smakiem może faktycznie ustępują kaniom ale za to konsystencja konkretniejsza, jak prawdziwe mięcho 😉
    • seBapiwko · 5.16:29 · ...i jeszcze flaczki z paczki 😆
    • Tuśka · 6.00:35 · feniks63, seBapiwko dzięki wielkie za wpisy! Póki co boczniak trochę rozdany, a reszta zamrożona i czeka na niedzielne kotlety :) Wodnicha została w większości zasłoiczkowana, ale troszkę do sosiku też zostawiłam. Z całą pewnością wszystko będzie wyśmienite ;) seBapiwko ... aż mi aromatycznie przez monitor zapachniało oglądając te Twoje fotki, mniaaam!!! Pozdrowionka serdeczne dla wszystkich!!! :)
    • seBapiwko · 6.01:16 · Bardzo apetycznie ten słoiczek na mnie spogląda 😁
    • +dopisz (dla zalogowanych)