grzyby.pl

Sezon grzybobrań 2017

Serdecznie dziękuję za aktywny udział, za wszystkie złożone doniesienia. Szczególnie chcę podziękować za ciekawe komentarze dotyczące osobliwości i przebiegu tego sezonu. Komentarze ulotne pod doniesieniami i te trwałe w samych doniesieniach.

Rok był fenomenalny grzybowo, zarówno pod względem ilości grzybów, jak i w tym, że obrodziło w całym kraju w optymalnej dla zbierania porze - w drugiej połowie września i na początku października. Trochę zabrakło do rekordu ilości doniesień - ale to typowe, przy świetnym sezonie jest mniej podejść do grzybobrania i stąd nieco mniej doniesień. Mimo to wystarcza informacji, aby obiektywnie wspomnieć jak było. Jeszcze raz dziękuję.


podsumowanie sezonu w doniesieniach

Mamy kilka ciekawych posumowań sezonu przygotowanych przez informatorów. Świetnie pokazują one przebieg sezonu w skali lokalnej - czyli takiej z jaką każdy z nas ma do czynienia. A poniżej tradycyjne moje podsumowanie - tydzień po tygodniu, cała Polska z lotu ptaka.

przegląd sezonu tygodniami

Poniżej znajdują się mapy uśrednione, interpolowane z poszczególnych doniesień w danym przedziale czasu. Mapy z indywidualnymi doniesieniami, jak i same szczegółowe doniesienia, znajdziesz na stronach szczegółowych raportów - po kliknięciu na poniższe mapki.


W tym roku letni wysyp był dość nietypowy. Zwykle ma do niego większe szczęście pogórze na południu Polski. A w tym roku było ono poszkodowane, za to na większej części północnej i środkowej Polski można było, co prawda bez większego szału (no chyba, że chodziło o kurki) zbierać już w lipcu i w pierwszej połowie sierpnia.


Sezon na dobre rozpoczął się w ostatnich dniach sierpnia - w północnej i północno-wschodniej Polsce. Napięcie rosło. A że wysyp na początku września zaczął obejmować okolice Warszawy, czego dawno nie było. Pojawiło się przełożenie medialne, gorączka fejsbukowa. Szum trwał krótko - bo dwa, trzy tygodnie września, ale wygonił do lasów masę ludzi którzy tam dawno, lub nigdy, nie byli.

Przez pierwszą połowę września poszkodowana była południowo-zachodnia ćwiartka Polski - Dolny i Górny Śląsk, opolskie, północna Wielopolska i Lubuskie.


Za to w ostatniej dekadzie września i pierwszej października. Nikt nie mógł narzekać - nieczęste zjawisko w naszym kraju. Jedni mieli dobrze inni wchodząc do lasu czuli się jak w grzybowym śnie - proszę zajrzeć np. do relacji i zdjęć ze świętokrzyskiego.


Mimo sprzyjających temperatur i wilgotności grzybnia zrobiła w tym roku swoje hurtem, na przełomie września i października. W drugiej połowie października zbieraliśmy resztki (i to przeważnie wiadrami) a sezon skończył się w zasadzie z nastaniem listopada (w ubiegłym roku dopiero w listopadzie się rozkręcił na całego).


Rok był fenomenalny!!!