Adaszerzej:
W dniu dzisiejszym pogoda raczej niezbyt zachęcała do wycieczki do lasu. Ale od czego nasz wrodzony leśny optymizm :) Na pewno się przetrze :) Moja Lepsza Połowa jakoś w to przetarcie niezbyt uwierzyła i postanowiła zostać w domu. Ja natomiast po dłuższym namyśle postanowiłem nie jechać daleko tylko wybrać miejscówkę niedaleko Złocieńca. Co do pogody rzeczywiście przetarło się :) do tego stopnia, że musiałem przecierać oczy nie z powodu ilości grzybów ale z powodu ilości deszczu wspomaganego dodatkowo opadem z drzew :) No trudno, skoro już przyjechałem do lasu postanowiłem przejść zaplanowaną trasę. Na początku było bardzo słabo, dopiero kiedy wszedłem głębiej w las pojawiło się więcej prawych i podgrzybków. Niestety duża ilość potencjalnego zbioru musiała pozostać w lesie, z powodu pleśni albo działalności ślimaczków. Część owocników szczególnie prawdziwych nie nadawała się do zabrania ze względu na wiek. Wygląda na to, że prawdziwe pomału się kończą natomiast podgrzybki jakby dopiero się rozkręcały. Zobaczymy co pokaże przyszłość.
Serdecznie pozdrawiam Admina i Leśnych Ludków
szerzej:
Witam ponownie Leśne Bractwo z przepięknego Pomorza Zachodniego. W dniu wczorajszym stanęliśmy w drodze do Złocieńca na swojej starej miejscówce w okolicach Wałcza. Ponieważ nie było to jeszcze prawdziwe grzybobranie tylko zwiad musiałem dokonać swoistej profanacji czyli zbierać grzyby do plastikowej torby na zakupy. Ilość podgrzybków przeszła moje oczekiwania. Ważne jest też, że mało, który grzyb jest robaczywy. Po nieco ponad godzinie przerwałem zbiór. Musiałem wracać jeszcze trzeba było dojechać do Złocieńca, a i w domu czekało co nieco do zrobienia. Z obowiązku wspomnę, że oprócz podgrzybków jest sporo płachetek i maślaków (nie zbierałem ich tym razem). Co będzie dalej zobaczymy, postaram się opisać swoje dalsze zbiory.
Pozdrawiam Admina i Leśne Bractwo :)
Zenobia ze Szczecinaszerzej:
Skończył się wysyp.
Ok. 14 byłam w lesie. Daleko nie chodziłam bo późno. Grzybiarze wracali już z mniejszą ilością grzybów. Na znanych działkach pojedyńcze podgrzybki. W lesie sucho, brakuje deszczu i jakoś zimno się zrobiło. Przy drogach we wrzosach zaczynają wychodzić bagniaki. Może to teraz na nie przyszła pora?
Spacer zaliczony, 10.5 km.
czarnyoloszerzej:
Potem krótki spacer sondażowy, jedno miejsce na chybił trafił w głębi lasu, praktycznie, nic nie było i inna stała miejscówka, byli ludzie którzy już wychodzili z pełnymi koszami i były tam jeszcze dosyć liczne, ale już przeważnie małe grzyby. Oczywiście nic tam już nie zbierałem i nie wliczam tego do statystyk. Tym razem podejrzewam, że apogeum zbiorów już naprawdę mam za sobą, gdyż tam, gdzie nikt nie zbierał stare grzyby zaczną się psuć, a nowych już nie będzie przybywać w takim zakresie. Ale może się mylę, świerkowe miejscówki były w tym roku tak dobre, że nawet nie miałem okazji zobaczyć co się dzieje na tych sosnowych, czy tak już coś ruszyło i jakim zakresie ? Dużo też będzie zapewne zależeć od pogody.
Rufi 80
Zenobia ze Szczecina
markos
Zenobia ze Szczecinaszerzej:
25 kg podgrzybków. Przebieg 10 km
szerzej:
Ponadto przy drogach leśnych można spotkać borowiki, nie szukałem ich specjalnie, po drodze wpadło 6 sześć sztuk, udało się też zebrać 10 rydzów. W rowach po dłuższej przerwie zaczynają pojawiać się młode kanie. Zostało pełno grzybów, jakby się uprzeć można by było dziś uprawiać dyscyplinę sportową, zbierania grzybów na czas, z myślą " jak dużo da się zebrać na godzinę." Jak dla mnie, jeżeli chodzi obfitość zbioru to ten sezon jest najlepszy chyba od pamiętnego 2017 roku, ważne jest po prostu by nie chodzić po uczęszczanych miejscach. Dodam, że ja w tym roku, chodząc po lesie jeszcze ani razu nie natknąłem się na drugiego grzybiarza i to jest cała tajemnica.
czarnyolo
MelaN
Dynat
Rufi 80
Zenobia ze Szczecina
slavko
Rufi 80
Zenobia ze Szczecina
Frajtaszek
czarnyolo
Zenobia ze Szczecina
MelaN