© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Padający z rana drobniutki deszczyk nie tylko mnie nie zniechęcił,ale nawet zmotywował do pohasania po lesie.Po cichutku liczyłem,że popada troszkę a potem pokaże się zapowiadane w prognozach pogody słoneczko.Tak też się stało ok.10ej i moja przechadzka stała się jeszcze przyjemniejsza.Dreptałem sobie zarówno po lesie bukowym(zeero!),mieszanym(1 czubajka kania) jak i iglastym z dominacją świerka(2 podgrzybki:ceglastopory i brunatny,ale trochę pogryzione).Resztek mojego grzybiarskiego honoru postanowiłem ratować na zboczach leśnych strumyczków i znowu miałem szczęście-zebrałem tam ok.30 szt.dosyć ładnych i zdrowych rydzów.Po ponad 2h chodzenia usiadłem sobie na pniaku i prawie pół godzinki wygrzewałem się do słoneczka.Niesamowita jest ta cisza w jesiennym lesie-nie słychać ani śpiewu ptaków ani szumu drzew,czasem tylko ucho złowi rytmiczny dźwięk opukującego drzewa dzięcioła.Las już prawie gotowy na kolejną porę roku,ale czy ona raczy w ogólę przyjść?Może niech zostanie tak,jak jest,bo chętnie posiedziałbym jeszcze w lesie tak,jak dzisiaj i choć na chwilkę zapomniał o bożym świecie...Pozdrawiam!