© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
DARZ GRZYB! ;) W zeszłym tygodniu, pisałem o rozpoczęciu się jesiennego wysypu grzybów na Wzgórzach Twardogórskich. Ilość i jakość grzybów, zdecydowanie pozwalały na takie stwierdzenie. Mój serdeczny znajomy grzybiarz Krzysiek (pozdrawiam! ;-)), jest obecnie na urlopie i co drugi dzień jeździ do lasów Wzgórz Twardogórskich. Dzięki temu, jestem z informacjami grzybowymi z tego terenu na bieżąco. Już w połowie mijającego tygodnia stwierdził, że grzyby mocno wyhamowują z wysypem. Ja od poniedziałku do czwartku chodziłem, jak na szpilkach, aż ni wytrzymałem i w piątek wziąłem urlop. ;-) Wieczorem w czwartek we Wrocławiu przelotnie i dosyć mocno popadał deszcz. Okazało się, że w terenie również. Trafiłem na pochmurną i chłodną pogodę, a rajd po lesie, rozpocząłem tym razem od sprawdzenia miejsc podgrzybkowych. Relacje i spostrzeżenia Krzyśka, potwierdziły się w 100% ;-) Młodych podgrzybków jest zdecydowanie mniej, przeważają owocniki średniej i dużej wielkości. Do tego mamy miejscami istną plagę ślimaków, które, aż ciężko oddychają z obżarstwa, jakie zafundowały sobie na grzybach. ;) Żeby było jeszcze bardziej denerwująco, do ślimaków, dołączyły "leśne pchełki", czyli skoczogonki, dziurawiące wiele grzybów, niczym miniaturowe pociski. ;( Dobrą informacją w tym całym ślimaczano-skoczogonkowym wariactwie jest fakt, że grzybów jest na tyle dużo, aby solidnie można było ich nazbierać. Czasami kilka metrów od kompletnie zjedzonych grzybów, trafiałem na owocniki w bardzo dobrej formie. ;) Niektóre podgrzybki osiągnęły spore rozmiary, dzięki czemu, idealnie nadają się do suszenia. ;) Chodząc po starych sosnowo-świerkowych lasach z przewagą mchu, grubego igliwia i miejscami z jagodnikami, wrzucałem do koszyków tylko ładne i przede wszystkim, jak najmniej objedzone grzyby. Co najmniej drugie tyle, zostało w lesie z przyczyn powyżej opisanych. Nim się spostrzegłem, duży kosz i znacznie mniejszy od niego "okrąglak" ;), napełniły się podgrzybkami. ;) Jednak taka ilość grzybów (do tego mokrych, a przez to cięższych) sporo waży i dlatego dłuższy spacer po lesie wykluczyłem. W drodze powrotnej trafiłem jednego, honorowego i zdrowego prawdziwka, 4 czubajki kanie i kilka kurek na ozdobę. Pozostałe grzybki, które namierzyłem w ściółce to np. olszówki, lisówki pomarańczowożółte, goryczaki (jeszcze owocują), mleczaje chrząstki i wełnianki, gołąbki (kilka gatunków), tęgoskóry pospolite, purchawki, maślanki łagodne i wiązkowe. Mój raport jest niepełny w tym sensie, że nie odwiedziłem wielu typów lasów, których na Wzgórzach Twardogórskich jest sporo. Z rozmowy z dwoma, miejscowymi grzybiarzami, jak również z innymi w pociągu, wynika, że inne gatunki grzybów (np. prawdziwki, koźlarze, maślaki, kanie), też mocno zastopowały. Pozostaje nam czekać na natchnienie leśnej ściółki w październiku oraz trzymanie kciuków, żeby następna prognoza Dyżurnego Synoptyka Grzybowego, miała tytuł: idzie na wysyp! ;-) Tymczasem moje zeszłotygodniowe stwierdzenie o wysypie, degraduję do miana, kilkudniowego incydentu grzybowego. ;-) Grzybom pozostały właściwie tylko trzy tygodnie do porządnego rzutu. Później już może być za późno. Ja jednak i tak bardzo cieszę się z wrześniowej oferty lasów w naszym regionie. ;-) Co ma powiedzieć zdecydowana większość wschodniej Polski? ;-( Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim dobrego, październikowego wysypu grzybów. ;-)