© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
DARZ GRZYB! ;) Noce stają się coraz dłuższe, las zaczyna przybierać jesienne barwy, a poranki witają nas częstymi mgłami i obfitą rosą. W sobotę las przywitał mnie klimatem melancholii, spokoju i mgły. Taki widok uzmysławia mi, że tajemnica lasu nigdy nie zostanie do końca odkryta i zbadana, nawet, gdybym spędził w nim 100 lat... Zaczynam obchód po pierwszych miejscach, które znam prawie od 30 lat. Wspomnienia, wewnętrzny spokój, medytacja i odkrywanie najgłębszych zakamarków ludzkiej podświadomości, tlą się w mojej głowie w tych miejscach, a to wszystko w sączącym się z każdej strony kulcie lasu. ;) Podziwiam wspaniały „taniec” czubajek kani, z których wybieram kilkanaście bardzo dorodnych sztuk do kosza. Trafiam również w pierwsze stanowiska koźlarzy czerwonych i prawdziwków. W miarę zgłębiania tajemnicy lasu, znajduję wspaniałe, dorodne kurki. Moja wycieczka zamienia się w solidne grzybobranie przy akompaniamencie cudownego świata grzybów. Swoim dostojeństwem cieszą mnie muchomory czerwone, cytrynowe, mleczaje chrząstki, czernidłaki pospolite, kołpakowate czy czasznice oczkowate. Podziwiam lakówki ametystowe, purchawki, gołąbki wszelkich gatunków i kolorów, mleczaje rude, lejkowce dęte oraz „kartoflowate” tęgoskóry pospolite. Spoglądam na pniaki wyciętych kilka lat temu drzew, gdzie kłaniają się maślanki, łuskwiaki, opieńki, rycerzyki czerwonozłote i dziesiątki innych gatunków grzybów. Właściwie, gdzie nie spojrzę, tam „uśmiechają” się do mnie najróżniejsze kształty i kolory grzybowych władców jesieni. ;) Zachwycam się różnorodnością tego magicznego świata, fotografuję go, a te jadalne, zbieram do kosza. I tak wędruję dalej przez leśne bory, zagajniki, bagna, pola i łąki... Co jakiś czas tajemnica lasu przypomina mi o sobie, zalewając tereny gęstą mgłą... Przed końcem wycieczki trafiam na skarb na środku łąki, przez środek której ciągnie się gęsta aleja topoli osik. Tym skarbem jest ponad 6 kilogramów koźlarzy topolowych o identycznej konsystencji, jak koźlarze czerwone, tyle, że o szarych kapeluszach. Są młodziutkie, jędrne i zdrowe. ;) Kosz dopełniam do granicy jego pojemności... Po drodze zapisuję (a na koniec ważę), mniej więcej to, co nazbierałem dla rzetelności tego raportu. Wpisuję zatem 6,5 kg koźlarzy topolowych, 50 koźlarzy czerwonych/pomarańczowożółtych, 25 dorodnych prawdziwków, 18 mleczajów rydzów, 26 podgrzybków, 30 czubajek kani, 50 maślaków zwyczajnych, 1,5 kg kurek. W lesie pozostawiam 6 robaczywych prawdziwków, mnóstwo maślaków i kilkanaście podgrzybków. Można trafić na lokalne, obfite wysypy podgrzybków zajączków, ale trzeba je szybko zbierać ponieważ pleśń i robaki nie próżnują... ;) Zostawiam też dziesiątki, a właściwie setki kani. Czy taka sytuacja to już wysyp w pełnym tego słowa znaczeniu? Otóż nie, to na razie zbieranie punktowe, bardzo obfite, ale ograniczone do sprawdzonych miejsc. W dużej części lasów, grzybów jadalnych jest bardzo mało, ale sytuacja powinna rozwijać się w każdym dniu in plus. ;) Wilgotność w lesie jest dobra, jednak nie tak rewelacyjna, jak w okolicach samego Wrocławia. Dosyć wydajna elektrycznie i opadowo burza, która przetoczyła się w piątek, dotarła do mniej więcej Grabowna Wielkiego, po czym „odbiła” w kierunku północno-zachodnim, do woj. lubuskiego. Im bliżej Wielkopolski, tym mniej opadów i bardziej sucho. Jednak to, co spadło do tej pory, powinno wystarczyć do jesiennego wysypu grzybów na Wzgórzach Twardogórskich. Co przygotuje dla nas las tej jesieni? Pozostaje to tajemnicą lasu za mgłą ukrytą... ;) Całą sytuację najlepiej i najtrafniej oddaje tytuł nowego komentarza Marka, jako Dyżurnego Synoptyka Grzybowego, czyli po prostu „różne perspektywy”. ;-) Pełen leśnego natchnienia, pozdrawiam serdecznie Grzybiarzy!!! ;-) ;-)