© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
DARZ GRZYB! ;) Na początek, żeby nie było wątpliwości. Na Wzgórzach Twardogórskich po wysypie. Wspaniały, letni wysyp przede wszystkim podgrzybków, a miejscami również koźlarzy to już historia. Egzemplarze, które zostały w lesie nadają się jedynie do pozostania w nim i rozsiania zarodników. Są stare, często spleśniałe, robaczywe i ze skoczogonkami. Z uwagi na wczesny przyjazd do lasu i wiele godzin czasu, mogłem dokładnie obejrzeć wszelkie typy lasów, żeby sprawdzić, co się dzieje w świecie grzybów. Pomimo przerwy w wysypie, dzieje się bardzo wiele! ;-) Zaczynają rosnąć muchomory czerwone, licznie wychodzą olszówki, purchawki, tęgoskóry pospolite, czernidłaki kołpakowate, mleczaje rude, gołąbki o różnych barwach kapeluszy. Do tego pojawiają się grzyby „wiązkowe”, taki jak maślanka wiązkowa czy łuskwiak nastroszony. Dla miłośnika przyrody i lasu to już wystarczające piękno dla uczucia radości z oglądania lasu. ;-) Pomimo przerwy w wysypie, z lasu pusto nie wyszedłem. Sprawdzonych kilka miejscówek, dało dla mnie bardzo zadowalający efekt. Znalazłem 24 kanie (8 dużych i rozwiniętych, reszta to młodzież), 6 koźlarzy topolowych, 7 koźlarzy pomarańczowożółtych, ok. 40 dkg kurek i ok. 25 podgrzybków, które nadawały się jeszcze do wzięcia, przy czym kroiłem je od razu na pół, żeby nie brać do domu towarzystwa białkowo-skoczogonkowego. ;-) To zdrowy zbiór, robaczywego było bardzo dużo, przy czym dotyczy to prawie wyłącznie podgrzybków, których na oko zostawiłem co najmniej 200. Ciekawostką jest to, że wyrzuciłem też jednego koźlarza pomarańczowożółtego, który był kompletnie robaczywy. Jak na ten gatunek i wielkość (był bardziej młody niż stary), zaczerwienie to rzadkość. Na początku września solidnie popadało w południowo-zachodniej Polsce. Te deszcze dadzą nam grzybowy efekt mniej więcej za tydzień, półtora. Trochę za ciepła pogoda może nam ten efekt nieco opóźnić i zmniejszyć, chyba, że w międzyczasie ponownie przejdą obfite opady. Te zapowiadają przede wszystkim we wschodniej części kraju. Tymczasem zbliża się wrześniowa pełnia księżyca i po raz setny będzie on obwiniany za brak wysypu grzybów w lasach. Temat stary, jak tradycja grzybobrania, ale ciągle na czasie, wywołujący gorące dyskusje. ;-) Dla księżyca pechem jest, że wejdzie w stan pełni, akurat w przerwie pomiędzy letnim a jesiennym wysypem grzybów. I ponownie mu się oberwie. ;-)))) Jest jeszcze jedna, ważna sprawa do krótkiego omówienia. Chodzi o wczesnojesienny las w promieniach wrześniowego słońca. Widoki, które zaserwowała mi leśna przyroda w sobotę, chłonąłem „pełną gębą”. Wszelkie, możliwe odcienia piękna, zielni i złota, które już pojawia się np. na młodych bukach. Patrząc na taki las, nawet, jak koszyk jest pusty, nie ma mowy o jakimkolwiek zwątpieniu i zniechęceniu! Chodząc po wrześniowym lesie w poszukiwaniu grzybów, oderwijcie się na moment i popatrzcie na kwitnący wrzos, na majestat leśnej przyrody, wyjdźcie na łąki i nacieszcie oczy żółtymi kolorami brodawnika zwyczajnego czy pajęczych sieci, mieniących się w porannej rosie jak perły. Rozmarzyłem się... Pozdrawiam serdecznie!!! ;-)