© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
W lesie bardzo sucho, można sobie darować gumowce. ścióka aż skrzypi. Nie liczyłam na wiele, ponieważ wybrałam się z mamą i dziećmi o 13, bardziej na spacer niż na grzybobranie. Przywiozłam jednak połowę koszyka, głównie podgrzybków brunatnych, trafiło się też kilka kozaczków i dwa prawdziwki z pasażerami. Grzyby wręcz wysuszone, o dziwo - podgrzybki mało robaczywe. Dzieci z radością zrywały sitarze (zawyżają statystykę), których starczyło na trzy średnie słoiki, więc nie tak źle. Gdyby nie te maślaki, dzieci zapłakałyby sie na śmierć, przyzwyczajone do obrazków grzybów w elementarzu, w którym Ala chodzi po jesiennym lesie i zbiera grzyby wielkości małych świerków a w koszyku ma trzy i już się jej wysypują. Na deser - zdjęcie pięknych nierozwiniętych jeszcze kani, wysokich na pół metra, które czekają na smakosza po lewej stronie drogi do Golczowic pod szlaban :-)