© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
DARZ GRZYB! ;) Mamy już czerwiec a zatem rozpoczęcie meteorologicznego lata stało się faktem. ;) To astronomiczne zacznie się dnia 21 czerwca o godz. 12:51. Dla mnie wyznacznikiem lata są przede wszystkim kwitnące robinie akacjowe i lipy. Od kilku dni można już zaobserwować te wspaniałe procesy na ww. drzewach. ;-) Natomiast w lasach lato dla mnie zaczyna się w momencie dojrzewania owocowych skarbów czyli borówek czernic, pospolicie zwanych jagodami. W dniu 7 czerwca zrobiłem tradycyjny obchód po lasach Wzgórz Twardogórskich moją ulubioną i kultową trasą. Nie będę się powtarzać, że w lasach mamy pełen majestat, królewską wręcz dostojność przyrody. ;-) Można godzinami chodzić i zachwycać się. Bardzo wczesna wiosna, połączona z ciepłem i solidnymi opadami dały taką eksplozję piękna i harmonii w lasach, że niezmiernie ciężko z lasu wyjść! ;-) Pierwsze jagody już dojrzewają i z przekonaniem mogę powiedzieć, że za tydzień można już planować wypad na ich zbiór. Tym bardziej, że jesteśmy obecnie pod wpływem bardzo ciepłej i słonecznej aury, która zdecydowanie przyśpieszy dojrzewanie jagód. Taka sytuacja oznacza dla mnie regularne (co najmniej raz w tygodniu) wypady w nasze ukochane lasy. Zatem na bieżąco będę przekazywać informację o tym co w lesie piszczy i rośnie. ;-) Po majowo-grzybowych szaleństwach grzybiarzy z południowych regionów Polski, miałem cichą nadzieję, że w końcu i ja coś wrzucę do koszyka z rodzaju Leccinum lub Boletus. Niestety, borowików, koźlarzy, podgrzybków czy maślaków nie znalazłem. Myślałem, co może być przyczyną, że jest tak kiepsko – przecież wilgotność jest na bardzo przyzwoitym poziomie, mamy ciepłe noce, w kalendarzu już czerwiec? Jednak grzybki na razie każą na siebie czekać i nie widać, żeby w najbliższym czasie coś się szykowało. Może jeszcze nie ta pora, za wcześnie, może za bardzo dynamiczna pogoda. Nie wiem. Wie o tym Matka Natura i znowu nas zaskoczy w najmniej oczekiwanym momencie. ;-) Mój honor zapalonego, grzybiarskiego serca uratowały kurki, których miałem ok. 40 dkg. W kilku sprawdzonych miejscówkach nie było ich w ogóle. Tak naprawdę to „wypaliły” tylko 3 stanowiska. Jednak spokojnie starczyło ich na tyle, żeby skonsumować z rodziną pierwszą, uroczystą jajecznicę z żółtymi, pachnącymi smakowitościami. ;-) To co jeszcze znalazłem to przede wszystkim kilka stanowisk muchomorów czerwonawych, gołąbków brudnożółtych, maślanek wiązkowych. Trafiło się też kilka miejsc z przedstawicielem śluzowców – wykwitem piankowym, który cieszył oczy swoją żółtą barwą. ;-) Do statystyki wpisuję zero ponieważ poza kurakami mamy bezapelacyjnie do czynienia ze stanem bezgrzybia. Przed nami, według prognoz meteo, kilka dni z upałami, później może popadać i ma przyjść dosyć znaczne ochłodzenie. Jeżdżąc na jagody, będę ok 1,5 godziny przeznaczać na sprawdzenie stanu „grzybności”, żeby, po pierwsze – niczego nie przegapić ;), a po drugie – na bieżąco pisać i informować o leśnej sytuacji. ;-) Na koniec zdanie do osoby o pseudo Bambus – pomysł ze sprzątaniem lasów własnym sumptem na zasadzie wyniesienia reklamówki z butelkami, puszkami, itp. – bardzo dobry, godny pochwały i przede wszystkim naśladowania. Podczas tego wypadu „uszczupliłem” las o 28 puszek po piwie. Jeżeli ktoś powie, że to nie ma sensu – nie ma racji! Pokazanie wielkiego szacunku do przyrody na własnym przykładzie i kreowane takiego zachowania wśród znajomych, rodziny itp. zawsze przyniesie efekty! ;-) Serdecznie pozdrawiam Grzybiarzy a w szczególności tych, którzy tu zaglądają i dzielą się z innymi leśnym szaleństwem!!! ;-)