duża wersja fotografii z doniesienia

fotografia z grzybobrania
© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Witam Admina i Leśne Bractwo:) Ze względu na kończący się 2020 rok czas na krótkie podsumowanie sezonu grzybowego.
Jak wspomniałem kończy się rok 2020 czas więc na krótkie podsumowanie minionego sezonu. Tegoroczny sezon zacząłem dość późno i to z dwóch powodów. Pierwszy wiadomo. Wprowadzony przez władze zakaz wejścia do lasu a drugi to konieczność pilnego wykonywania prac wiosennych na działce. Nie bez znaczenia była też aura. Kwiecień był zimny i suchy to choćby i ktoś zapraszał to i tak w lesie raczej nic grzybowego by nie było. Nadszedł maj, ograniczenia zostały zniesione. Padało tez jakby obficiej. Nie pozostało nic innego niż siąść na rower i przejeżdżając trasy posprawdzać tu i ówdzie czy nie zaczęły wyrastać kapeluszniki. Póki co nic z tego. Warunki może i sprzyjały ale wypady nie przynosiły żadnych efektów grzybowych rzecz jasna. Rozpoczął się czerwiec jak na nasze warunki i ostanie lata posuchy bardzo mokry, wydawało się że tylko czekać późnowiosennego pojawu grzybów ale nic z tego. W czerwcu zaliczyliśmy pierwszy w tym roku wyjazd na Pomorze Zachodnie. Rzecz jasna wykorzystując długie dni spacerowaliśmy po lasach jedna z zerowym grzybowym wynikiem. Musze tutaj wspomnieć iż o ile Dolny Śląsk otrzymał wręcz nadmiar opadów o tyle Pomorze Zachodnie zmagało się z postępującą suszą. Pozostały wspomniane spacery po lesie, wycieczki rowerowe no i pływanie. Lipiec na Dolnym Śląsku zapisał się jako dość suchy. Wraz z Lepszą Połową zaliczyliśmy dwie czy trzy wyprawy na jagody do Bukowiny Sycowskiej i Międzyborza. Grzybów nie było zbyt wiele. Ot garstka maślaków modrzewiowych na okrasę jajecznicy. Natomiast rosły obficie grzyby niejadalne i trujące. Choćby bardzo efektowne goryczaki. Niestety często bezmyślnie niszczone przez osobników nie posiadających za grosz kultury osobistej. Trzeba przyznać, że o ile z grzybami było kiepsko to jagody obrodziły obficie. Tylko zbieraćJ Ech żeby to jeszcze chciało ich przybywać w koszyku jak powiedzmy jabłek. Ale samo przecież nic się nie zrobi. Ale tam dni lipcowe są długie także pomału wraz z Żoną cos tam nazbieraliśmyJ W sierpniu wyjechaliśmy po raz drugi na Pomorze Zachodnie tym razem na dłuższy trzytygodniowy pobyt. Od razu mówię, że o grzybach mogliśmy jedynie pomarzyć. Powód? Trwająca od kilku tygodni susza. Rozmawiałem z sąsiadami. Twierdzili, że od około sześciu tygodni nie spadła tutaj kropla deszczu. Susza była również w 2019 roku ale chociaż nad brzegami jezior i bagien można było skubnąć trochę kurek i kozaków. Gdzieś trafił się podgrzybek a nawet boletus. W tym roku jedyne grzyby sierpniowe to kilka bliżej nie zidentyfikowanych osobników rosnących na torfowiskach oraz kilka spotkanych tęgoskórów. Zamiast grzybów musiały nam wystarczyć substytuty. Czyli borówki bagienne, żurawina, jeżyny oraz pomimo dość późnej pory roku rosnące jeszcze dość obficie jagody. Dodatkowo sam pobyt w lesie. Delektowanie się ciszą, leśnym powietrzem niezapomnianymi widokami leśnymi kończącego się przecież lata. Dodać trzeba do tego bardzo udane wędkowanie, dalekie wycieczki rowerowe w tym jedna do Kołobrzegu pływanie w jeziorach z wodą pierwszej klasy czystości i brak grzybów jakoś dało się przeżyć. Ostatni tydzień sierpnia wlał nam jeszcze jakąś nadzieję na późniejszy, jesienny zbiór – w końcu zaczęło padać. Początek września pamiętam jako również bardzo mokry ale obowiązki trzymały nas na miejscu. Udało nam się wyrwać do lasu dopiero w drugiej połowie miesiąca kiedy aura przestała już nam sprzyjać. Jak to się mówi swoje zawsze znaleźliśmy chociaż kosztowało to nas cały dzień buszowania po dość niedostępnych miejscach w bukowińskich lasach. Zresztą dla nas to była sama przyjemność. Lato 2020 nieubłaganie dobiegło końca. Rozpoczął się październik i przyszedł czas na kolejny wyjazd na Pomorze Zachodnie. Tym razem chciałoby się rzec iż odmieniła się karta grzybowa. Opisywałem szczegółowo nasze październikowe wyprawy do lasu na tym forum, także teraz tylko w skrócie. Niepodzielnie królował w lasach Pomorza Zachodniego Król Podgrzybek Brunatny I ale wysyp wprawdzie miejscami bardzo obfity był naprawdę miejscowy, trzeba było znać las żeby grzybów nazbierać ale z tym w tamtych lasach problemów raczej nie mamyJ Trafiały się niezbyt liczne boletusy. Rosły w dość dużej ilości rydze, zielonki, kanie, kozaki i maślaki. Bardzo nas ucieszyła spora ilość kurek, których w zeszłym roku był niedostatek. Dwa tygodnie szybko minęły i trzeba było wracać. W listopadzie już na zakończenie sezonu korzystając z pięknej złotej polskiej jesieni zdecydowaliśmy się na dwukrotny wyjazd w Bory Dolnośląskie. Jeden wyjazd również opisałem szczegółowo a drugi był podobny. Pomimo późnej pory roku było bardzo dużo podgrzybków i całkiem sporo prawdziwych. Przy takiej obfitości grzybów żałowaliśmy, że sezon grzybowy A.D. 2020 nieubłaganie dobiegł końca. Wahaliśmy się jeszcze nad wyjazdem w grudniu ale po dojrzałym namyśle daliśmy sobie spokój. Grzybów mamy dość na cały rok dla siebie i znajomych a las tez niech sobie od nas odpocznie. Pozostaje jeszcze podziękować Leśnym Ludkom za komentarze, wymianę doświadczeń, piękne zdjęcia i opisy grzybobrań. Niestety nie sposób wymienić wszystkich ale szczególne podziękowania za wymianę grzybowych doświadczeń kieruję do Pawła Lenarta, @Grzybiary, Niny, Niki, Zenobii ze Szczecina., Chytrej Merry, sereca. Przepraszam ale nie sposób wymienić wszystkich. A największe podziękowania za prowadzenie tego wspaniałego portalu kieruję oczywiście do naszego Admina. W nadchodzącym Nowym 2021 Roku życzę wszystkim Leśnym Ludkom przede wszystkim dużo zdrowia, wszelkiej pomyślności, obfitych zbiorów runa leśnego i niezapomnianych wrażeń z leśnych wędrówek. Do zobaczenia na Leśnym Szlaku w 2021 Roku!