duża wersja fotografii z doniesienia

fotografia z grzybobrania
© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Miałem iść na zimówki ale ciągle pada a poza tym pewnie nie było by ich kiedy zjeść. I dlatego chciałbym złożyć wszystkim życzenia świąteczne a tym, którym chce się poczytać o moich dokonaniach w 2020 r zapraszam do lektury podsumowania sezonu. Zdrowych i Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich kochających grzyby, leśną włóczęgę i naturę.
Tradycyjnie chciałbym się podzielić wspomnieniami z kończącego się sezonu 2020. Na początku nadmienię, że moja relacja jest na podstawie zawodnej już trochę pamięci i nielicznych zdjęć. Przez problemy z telefonem, jego zmianę i zmianę komputera umknęło mi wiele fajnych zdjęć. Zacznę od przedwiośnia. To czas oczekiwania na pierwsze smardzowate i czarki. W tym roku wysyp smardzy stożkowatych i smardzówek czeskich był bardzo skromny. Nie służyły im przymrozki i susza. Smardza jadalnego nie znalazłem ani jednego. Jeżeli chodzi o czarki to było fajnie bo odkryłem kilka nowych miejscówek w tym w Gliwicach. Wiosną w moim osiedlowym lesie zacząłem wypatrywać pierwszych kozaków i maślaków. Ale praktycznie ich nie było aż do jesieni i dlatego pierwszym rurkowcem jaki znalazłem był borowik ceglastopory. W tym okresie można już było tych grzybów nazbierać pełny kosz. Okres lata to wahania w pogodzie. Pojawiły się prawdziwki ale bardzo robaczywe. Bardzo fajny pojaw odnotowały koźlarze grabowe i maślaki żółte. Jesienią nieźle popadło ale było chłodno więc główny wysyp nie był zbyt imponujący. Prawdziwków było zdecydowanie mniej niż w latach ubiegłych. Pokazały się kozaki czerwone i podgrzybki oraz ku mojej radości maślaki pstre. Jeżeli chodzi o podgrzybki to wybrałem się po nie kilka razy do lasów sosnowych, co raczej wcześniej mi się nie zdarzało. Późną jesienią tradycyjnie zbierałem gąski zielone. A od listopada zimówki i boczniaki. Ogólnie ten rok można określić jako trudny i niezbyt hojny ale pamiętam już gorsze lata. Mimo wszystko jestem zadowolony. Przede wszystkim z grzybobrań w nowych miejscach takich jak: Kaczyna, Korbielów, Krupski Młyn i okolice. Zapasy zrobione więc nie jest źle. Najbardziej żałuję, że nie udało się spotkać w gronie Grzyboświrków ale niestety siła wyższa. Oby w przyszłym roku była taka możliwość. A jaki będzie rok 2021 ? Już niedługo się okaże.