duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Druga część podsumowania sezonu grzybowego 2020 w gminie Międzybórz obejmuje miesiące wrzesień-listopad. Zapraszam do lektury. ;-)
Darz Grzyb! ;-) WRZESIEŃ. Ponieważ sierpień zapisał się na tle średnich wieloletnich jako wilgotny i ciepły, kwestią czasu był pierwszy, letni wysyp grzybów w gminie Międzybórz. Początek września dolał solidną ilość paliwa do wzrostu grzybów pod postacią wieloskalowych opadów deszczu, a przy tym było ciepło, ale nie gorąco. W górach rozpętało się grzybowe szaleństwo na całego, ale i z części terenów nizinnych, zaczęły napływać coraz bardziej optymistyczne doniesienia i relacje grzybiarzy, że w ściółce, grzyb zaczyna się kotłować. Na początku września bardzo mocno popadało i napięcie wśród grzybiarzy sięgnęło zenitu. Warunki hydrologiczne były wspaniałe, termiczne także, cóż więcej chcieć? Jednak początek września to okres, w którym letni chochlik może spłatać figla po całości, ponieważ wokół Europy Środkowej kręcą się jeszcze bardzo ciepłe masy powietrza. Wystarczy, że uformuje się odpowiedni układ baryczny i ciepełko popłynie z południa szerokim strumieniem. Rozpoczął się praktycznie 3-tygodniowy okres bardzo ciepłej, suchej i pogodnej aury. Jednakże opady sierpniowe zasiliły ściółkę w wilgoć, którą podtrzymały opady z początku września i grzyby nie wytrzymały – masowo zaczęły się pojawiać w gminie Międzybórz, ale i na wielu innych terenach nizinnych Dolnego Śląska. Ponowne, obfite opady deszczu odnotowano pod koniec września. Zaistniałe warunki spowodowały pierwszy (i jak się później okazało, ostatni w tym miesiącu), masowy wysyp grzybów we wrześniu, chociaż wiadomo było, że to nie jest jeszcze wysyp jesienny, a spóźniony, letni wysyp, który normalnie powinien przetoczyć się w lipcu lub sierpniu. Dni były jeszcze długie, sprzyjające wielogodzinnym grzybobraniom. Było też przyjemnie ciepło, a w lesie rosło mnóstwo grzybów. Wydawać by się mogło, że jest wspaniale. I było, do czasu, kiedy nie zaczęło się zbierać grzyby, ponieważ okazało się, że znaczna ilość owocników jest robaczywych. Znajdowałem mnóstwo prawdziwków, ale średnio 1 na 10, a miejscami 1 na 20 był zdrowy. Robaki potrafią wnerwić każdego grzybiarza, nawet stoika z kamienną twarzą i żelaznymi nerwami. Po 150-tym wyrzuconym, robaczywym prawdziwku, pojawia się myśl, żeby rzucić grzybobranie w cholerę i poczekać na zdrowsze grzybowo czasy. Owszem, pierwsze wysypy prawdziwków często są robaczywe, ale przecież tyle padało, termicznie nie było tragedii, a mimo to, robaki hurtowo zaatakowały grzybową masę. Coraz wyższe temperatury jeszcze bardziej dopingowały je do wpychania tłustych, obślizgłych sylwetek do wnętrza grzybów. Dużym sukcesem było znalezienie kilku zdrowych prawdziwków. Mi ta sztuka się udała, ale nie ukrywam, że zniechęcił mnie ten robaczywy okres do zbioru grzybów. W takiej sytuacji, najlepiej sprawdzić zdrowotność pozostałych gatunków grzybów, co zresztą uczyniłem. To był dobry pomysł, ponieważ koźlarze czerwone i topolowe okazały się znacznie zdrowsze niż prawdziwki i ich nazbierałem całkiem solidną ilość. Oczywiście robaczywki też się trafiały, ale w ilości odwrotnie proporcjonalnej do robaczywości borowików. Podsumowując grzybowo miesiąc wrzesień 2020 roku w gminie Międzybórz, zdecydowanie można napisać, że “tak dobrze żarło, a zdechło”. Sierpniowe opady w połączeniu z opadami na początku września spowodowały masowy i obfity wysyp grzybów w pierwszej połowie miesiąca. W ściółce dominowały prawdziwki, podgrzybki, koźlarze, czubajki kanie, mleczaje rydze. Był to jeszcze letni, spóźniony wysyp, którego wielką wadą było znaczne zarobaczywienie grzybów, zwłaszcza prawdziwków. Wydawało się, że wysyp ten płynnie przejdzie w jesienne szaleństwo grzybowe, ale 3 tygodnie letniej, suchej i gorącej pogody skasowały te marzenia. Paradoksalnie, wrzesień zapisał się jako miesiąc wilgotny, z tym, że opady skoncentrowały się na początku i końcu miesiąca i w tym czasie wyrobiły normę, a nawet ją przekroczyły. Generalnie to był dziwny wysyp i dziwny grzybowo miesiąc. Od wielkiego, grzybowego bum i “ery robaka” po całkowity klops. PAŹDZIERNIK. Jak rozpoczął się październik to minęło już kilka dni od solidnych opadów deszczu, które wystąpiły w gminie Międzybórz pod koniec września. Coraz to nowsze porcje opadów dawały nadzieję, że w połowie miesiąca, może ciut wcześniej lub później nastąpi wielka kumulacja grzybowej jesieni i prawdziwki oraz podgrzybki będziemy zbierać na skrzynki owocówki o pojemności 25 kg każda. ;)) W dniach 12-15 października wirujące fronty wylały ogromne masy wody nad większością terytorium Polski. Miejscami napadało ponad 100 litrów wody na metr kwadratowy. Także gmina Międzybórz otrzymała pokaźne ilości deszczówki. Na polach i łąkach utworzyły się spore rozlewiska. Dzisiaj, z perspektywy minionego sezonu i jego oceny, sam zadaję sobie pytanie, co było przyczyną, że jednak nie doszło do super wysypu w październiku, pomimo, że warunki hydrologiczne były niespotykane od kilku lat. Czy rzeczywiście zbyt duża ilość opadów powstrzymała masowe grzybnięcie? Do tej pory rozmyślam i analizuję, co się takiego wydarzyło, czego zabrakło, że pomimo tak dobrej wilgotności w lasach i korzystnych temperatur, nie doszło do masowego, jesiennego wysypu grzybów w gminie Międzybórz? Owszem, w ostatnim tygodniu października pojawiło się więcej prawdziwków i podgrzybków, ale były to tylko lokalne, punktowe “wysypki”, niż porządny, jesienny wysyp. Kto trafił na dobre miejscówki, ten mógł nawet cały kosz nazbierać, niemniej grzybność lasów w skali brutto były słaba, jak na tę porę roku. Podsumowując grzybowo miesiąc październik 2020 roku w gminie Międzybórz, należy stwierdzić, że był to bardzo dziwny miesiąc, ponieważ wilgotność w lasach mieliśmy doskonałą, nie notowaną od lat, a przy tym panowały korzystne dla grzybów temperatury, bez znacznych jej spadków i wystąpienia przymrozków. Pomimo tego, jedynym gatunkiem, który obficie owocnikował były czubajki kanie. Podgrzybki, prawdziwki i koźlarze poukrywały się w “enklawach” (występowały tylko punktowo), miejscami było więcej maślaków zwyczajnych, pojawiły się też gąski liściowate, mleczaje rydze, opieńki i inne gatunki, ale o masowym, jesiennym i obfitym wysypie grzybów nie mogło być mowy. Tym samym, sezon kontynuował marsz ku nazywaniu go coraz bardziej dziwacznym. LISTOPAD. Listopad, jaki by nie był, kojarzy się zawsze (i słusznie) z końcem zasadniczego sezonu grzybowego. Nigdy też nie zanotowałem sytuacji, żeby nagle przyniósł on jakichś wyjątkowo obfity wysyp grzybów. Nawet, jeżeli grzybów w listopadzie jest dużo, to zawsze jet to pokłosie wysypu październikowego. Czyli, jeżeli w październiku nie ma wysypu, naiwne jest myślenie, że oto listopad porządnie sypnie grzybami. Podsumowując grzybowo miesiąc listopad 2020 roku w gminie Międzybórz należy stwierdzić, że pierwsza połowa miesiąca dawała możliwość na dozbieranie reszty grzybów z “niewysypanego” się jesiennego wysypu. Grzyby rosły punktowo, a część z nich była robaczywa. Zdeterminowani grzybiarze mogli jednak nazbierać całkiem przyzwoitą ilość grzybów. Natomiast cały sezon grzybowy 2020 w gminie Międzybórz, z czerwcowo-lipcowym wysypem kurek i mini-wysypem koźlarzy, spóźnionym (i robaczywym) wysypem letnim w pierwszej połowie września oraz “niewysypanym” – poza czubajkami kaniami, wysypem jesiennym oceniam na ocenę dostateczną plus w sześciostopniowej skali ocen. Podsumowanie w wersji brutto, tradycyjnie pod linkiem: https://www.lenartpawel.pl/podsumowanie-sezonu-grzybowego-w-gminie-miedzyborz-czesc-2-wrzesien-listopad-2020.html Pozdrawiam serdecznie i życzę Zdrowych, Pogodnych Świąt! ;-)