duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Miesiąc nie byłem w lesie. Najpierw prace w ogrodzie, potem zamiast urlopu grzybiarskiego choroba i izolacja. Byłem tak wyposzczony, że wyrwałem na cały dzień do lasu. Po pierwszych krokach ułożyłem sobie strategię - będę zbierał na fryzjera, czyli czesanie miejscówek. Jestem tak słaby po chorobie, jak mucha w zupie. Dzisiaj mogę zapomnieć o kilometrach do dalekich miejscówek, trzeba przeszukać tereny zdeptane przez sobotnie tabuny. Tak czesałem, że wyczesałem 34 prawdziwki, 73 podgrzybki, 3 ceglasie, 44 maślaki, 4 kępki opieniek, 105 czubajek w większości gwiazdkowych.
Las jest piękny i niesamowicie pachnie. Jak się robi wszystko dwa razy wolniej, to wrażenia są niesamowite, widać niewidzialne dotąd szczegóły. Ludzi w lesie tyle, że musiałem robić zmyłki, żeby nie ujawniać dobrych miejsc. Na szczęście udało się i mogłem spokojnie część dalej. Najgorszy był powrót na parking, z pełnym koszem i torbą na dodatek. Ledwo żywy z pełnym koszem i torbą wypełnioną czubajkami doczołgałem się do auta, klnąc na chamów, którzy bez żenady jeżdżą po całym lesie. Czemu Straż Leśna nie sypie mandatami, obłowiliby się niesamowicie. A ja będę miał tragiczne zakwasy, które nie dadzą mi zapomnieć o dzisiejszym szczęściu.