duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Cóż ja mogę nowego napisać. Ano nic. Dzień w dzień to samo, chociaż dzisiaj złowiłam wzrokiem dwa podgrzybki i pięknego dużego zajączka-wyjątkowo okazałego. A reszta, jak co dzień - maślaki. Z tą różnicą jednak, że poszły i na ilość i na wielkość. Tak, że mogłam w moim zagajniku marudzić i wybierać. Podsumowując- 1 rydz, 2 podgrzybki, a zajączek i 125 maślaków. Wszystko zebrane w niespełna godzinkę. Dłużej sensu nie było, bo to z obieraniem dłuższym w domu by się łączyło.
Maślaki dzisiaj, po wczorajszym całodziennym deszczu i cieplutkiej nocce, rosły całymi gromadami. Ale z takiej gromady do zabrania do domu łapało się niewiele. Sporo ich było niestety już faszerowanych. Cieszą te młode wyrośnięte i zdrowe osobniki. Pewnie, że chętnie te zbiory na inne bym zamieniła, ale jak na razie widoki są marne. Coś niby drgnęło. Pierwszy raz od dłuższego czasu, wracając do samochodu, przy leśnej drożynce znalazłam dwa podgrzybki, troszkę dalej zajączka. W moim zagajniku - a prawie bym ja w niego weszła- urósł uroczy i młodziutki rydzyk. Pojedynczo się pojawił, bez żadnego towarzystwa. Grzybki do domu przyniesione, obrane, nie miały żadnych robaków. Wszystko ostatnio marynuję. Przyda się na pociechę zimowymi wieczorami. Grzybki na talerzu, a wspomnienia przed oczami. Jeśli chodzi o dzisiejsze zbiory, to one wyjątkowo uklejone, ubrane kapelusze a to w okoliczne drobne trawy, a to szczelnie igliwiem pokryte. Próbowałam w lesie pozbyć się meksyku, ale nie dawałam rady. Podczas ich czyszczenia, wszelkie przyległości zdejmowałam z łebków na ciągnącej się oślizłej nitce. Jutro mam nadzieję w wyższym sosnowym pobuszować lesie. Może coś z podgrzybków przez nockę urośnie i oko zachwyci? Mam nadzieję, że już po niedzieli i u nas sypnie grzybem. I tak jeszcze mi się marzy takie prawdziwe grzybobranie co najmniej kilkugodzinne, zakończone pełnymi koszami. Spacer- dzisiaj, przy tym dość ciepłym poranku, nasączonym rosą, cudowny, i zbiór znowu piękny, zapachem swym maślaki sprawiły i w domu cudowny nastrój. Wszystkich Was serdecznie pozdrawiam i do następnego razu, oby z koszami podgrzybków:)