duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Tak gorąco się zrobiło, że nawet pisanie coś mi nie wychodziło. A w ogóle wszystko na wspak. Smartfon oczywiście, zamiast przy osobie, odpoczywał sobie w samochodzie. Podsumowując ten piękny poranek udało mi się z trudem, bo z trudem, ale jednak nazbierać: borowik13 szt, koźlak- 11szt, podgrzybek- 175 szt. I tak - z podobnym skutkami codziennie z takimi ilościami z lasów powracam. Wagowo- 2,9kg, a ilościowo 199szt. W lesie na zbieraniu spędzone równe 2 godziny, a później przed drogą powrotną krótki na zwalonym pniu odpoczynek...........
Już nie będę wspominać, że tak dzień w dzień do domku tyle towaru z lasów dźwigam. O moich kościach lepiej nie będę wspominać, bo przy skłonach i klękach - a było ich 200- kręgosłup w ładniutką literkę "C" się wyginał. Natomiast przy przemieszczaniu i powrocie dziwnie w "S" prawo, lub lewoskrętne się zamieniał. W lesie rankiem cudownie- jeszcze nie ma żaru z nieba, jeszcze czuję się nocną rosę. Ale podłoże leśne o wodę na głos woła- wyschnięte- kompletnie wyschnięte. Zbieractwo rozpoczęłam okazami borowika pięknego. Kilka z nich w lesie zostawione- tak nikczemnie zarobaczywione. Borowiki przekrój wzrostu dały od rozmiaru "S" po przepiękne "XL". W podgrzybkach, zaś się tak sprawa miała, że były one po lesie posiane w takich grzybnych poligonach. Wspominać nie muszę, że te najdostojniejsze okazy prawie zawsze w jeżynach. Tak się z nimi dzisiaj na obściskiwałam, że dobre chwile później trwały zanim kolce z rąk powyjmowałąm. I wśród tego bractwa- najczęściej w największych krzaczorach rosnących- rozmiary też dopisywały. Były, że tak powiem każdego wzrostu. Od mikrusów, po dojrzałe samce. Chodziłam po lesie tak prawie podwójnie. Jak pod słońce- miałam małe szanse, ale z powrotem, gdy drogę przemierzałam, dopiero co niektóre ominięte- i to w gromadach widziałam. Ściółka suchuteńka- a więc co niektóre z podgrzybków barwy ochronne zmieniły- na bardziej beżowo-popielatą- taką jaśniejszą, że niejednokrotnie zauważałam, je z niejakim zdziwieniem. Przedeptanych kilometrów nie za wiele. Sporo kółek nakręconych w lesie. Widziałam jednego- schylając się rozglądając- nieraz na 10-u się kończyło. Są i rosną- jak długo w tej suszy radę dadzą? pytanie. Brat doniósł mi z Wiórka, że ta m też zbierają. Jutro- co robić- rehabilitacja- i do lasu. Wszystkich Was gorąco pozdrawiam:)