duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Witajcie kochani.Po pierwsze gratuluję Wam wszystkim dotychczasowych zbiorów. A tymczasem po 2 tygodniach walki z projektami wracam do żywych. Przyznaję, że kilka razy tu zajrzałam przed snem i szlag mnie trafiał, że nie mogę sobie pozwolić na leśny luksus. No dobra, raz byłam, ale na początku czerwca wracając z kilkoma marnymi ceglasiami. No ale dziś już nareszcie poszłam w las, 2 godzinki z małym haczkiem po pracy...
Nie wiem po jakie licho, ale zawsze mnie ciągnie w rachowickie wąwozy. Wiem, że się tam umęczę jak diabli, a grzyba znajdę, albo i nie. To tak, jak czasem z kiepskim związkiem, wiesz, że lipa, a brniesz dalej. To ja tak mam z tymi wąwozami. No i po niecałej godzinie wspinania się, ślizgania w dół i tak na zmianę, przedzierania się przez chaszcze (że niby będzie na skróty), miałam dość. Przerwa nad stawem, odkręcam butelkę i ... miałam cocacolowy prysznic. " Orzeźwiona" idąc dalej dostałam w nagrodę 1 maślaczka. Potem kilka następnych i tak doszłam do Sierakowic. Zastanawiając się, ile czasu zajmie mi powrót, kątem oka błysnęło pierwsze białe maleństwo, a potem było już tylko lepiej. Wynik w porównaniu do Waszych zbiorów marny, ale mnie ucieszył niezmiernie. W sumie do domu zabranych kilkanaście usiatków, chyba 2 prawe, 2 ceglasie, 1 kozak, kilka byle jakich maślaków. Aaa, no i po raz pierwszy zabrane 4 czarcie jaja - zeżarte na surowo godzinę temu. Jak w sobotę tu nic nie wrzucę, to znaczy, że to nie był dobry pomysł. Tak, że ten, tego...