duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Wyruszyłam do lasów nie mając nawet nadziei na cokolwiek. Okazało się, że jednak coś tam w mchach i liściach rośnie. Zebrałam 22 podgrzybki zajączki oraz 3 maślaczki ziarniste...……….
Wymarsz z samiutkiego ranka do lasów oczywiście. W lesie błoga cisza i spokój. Taki całkowity- po całości. Żadnych piechurów, grzybiarzy, brak nawet było ptasiego śpiewu. Błoga cisza. Weszłam w głąb lasu, tak pomiędzy drzewa, aby posprawdzać, co też się zmieniło, lub być może urosło. Tak szybko jak weszłam, tak szybko na ścieżkę zdezerterowałam. Odgłosu trzeszczących gałązek, szelestu tegorocznych opadłych już liści, chrzęstu pod stopami nijak zdzierżyć nie mogłam. Wszystko trzeszczało. Stwierdziłam, że sama sobie hałasu robić nie będę i wybrałam leśne ścieżynki. Oczywiście z uwagą wpatrywałam się w mijane pobocza, czy czasami coś nowego się nie pojawiło. No i pojawiać się powolutku zaczęły. Najpierw wzdłuż ścieżek pojedyncze i w małych grupkach purchawki. Następnie gdzieś opodal wypatrzyłam 3 małe maślaczki ziarniste. Trzy i nic ponadto. W pewnym momencie tuż przy ścieżce, tak w cieniu pod mniejszymi roślinkami- podgrzybek zajączek. w normalnym sezonie to bym popatrzyła i się nawet nie schylała, bo one robaczywe mocno lubią być. Ale sezon to nienormalny, deszcz na kartki, nawet ostatnie noce nie darzą rosą, a więc zaczęłam baczniej za nimi się rozglądać. Uzbierało się w sumie 22 szt. Drugie tyle w lesie zostało z wiadomych powodów. Gdzieś tam wyrósł gołąbek jeden jedyny. I z dzisiaj to by było na tyle. Wczoraj natomiast oprócz stadnie i pojedynczo rosnących mocno sfatygowanych blaszkowców, znalazłam stanowisko prawdopodobnie czernidlaka gromadnego w fazie oseskowatej. Wyglądały one jak rzucone przez kogoś ziarenka dość spore. Piękny widok, choć kolor w beżu. W lesie z moich zdobyczy byłam szalenie zadowolona, bo coś nowego znowu urosło. Czar prysł. gdy spojrzałam na doniesienia Fijajun i Chytrej Mery. One i nie tylko to dopiero mają powody do radości. Życzę wszystkim portalowcom podobnych jak szczęśliwi borowikowi łowcy- zbiorów, a szczególnie krajanom z niedaleka, aby nasza zła karta się odwróciła i też byśmy mogli nacieszyć się z borowikowych zbiorów. Serdecznie Wszystkich pozdrawiam życząc więcej deszczu:)