duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
I stało się- 8 maślaczków ziarnistych się na miejscówce znalazło. Nie żeby to był jakiś początek niesamowitego wysypu, ale coś tam drgnęło...……………..
Wczoraj popadało i to tak dość obficie, jak na moje tereny. Już wcześniej robiłam rekonesansy leśne a trofeami były niestety tylko blaszkowce. Przytrafiały się kępki maślanki, krowiaki cudownie do pni poprzytulane, czernidlaki w kilku wersjach, ale z tych z rurkami ani śladu. Dzisiaj nie mogłam odpuścić. Z rana dość słonecznie, powietrze rześkie, lasy mokre, nic tylko wybrać jeden z nich i do niego popędzić. Wejście w las, taki bogaty we wszystko, bo i w drobne krzaczorki, mech i pomniejsze kępki traw, pokrzywy i inne zieloności, a także bogaty różnorodny drzewostan- dęby, buki, sosny, klony, brzozy. Od terenów liściastych po mieszane i sosnowe. Było gdzie się powłóczyć i na "mokro" te piękności pooglądać. Na samym wstępie zachwyt budziło wysycone chłodną wilgocią leśne cudowne powietrze. Ach jak dawno tak pięknie w lesie nie było. Aromat lasu niesamowity- mało tego miejscami czułam zapaszek grzybni. Cały pachnący las, świeżutko wyprany, listowie i igliwie paradowało przed oczyma skąpane w skrzących w słońcu kroplach deszczu. Raz po raz drzewa dzieliły się ze mną tym deszczowym skarbem, pokrapiając od czasu do czasu moją skromną osobę. Wszystkie zielone roślinki, nawet pokrzywy wyprostowane, nasycone deszczem, po prostu paradne. Aż miło było popatrzeć na ich chwilowe szczęście. Ja oczywiście cała w skowronkach. Być w takim lesie i mieć wszystko co w nim najpiękniejsze na wyciągnięcie ręki- bezcenne. Co natomiast grzybków się tyczy to znalazłam purchaweczki, małe bo małe, ale były, czernidlaki w kiepskiej kondycji, no i oczywiście maślaczki. Malutkie, dopiero co ze ściółki łebki wystawiły, ale jak na zawołanie po deszczu się pojawiły. Ponieważ to były ziarniste, a więc te najwcześniejsze. Zachwyt mnie ogarnął na ich widok, bo coś jednak zaczyna się dziać. Łudzę się, że ponieważ teraz to i noce coraz dłuższe i rosa rankiem się pojawia, może jeszcze jakieś mgły - i u nas też rozpocznie się leśne eldorado. Tego sobie i wszystkim przemiłym portalowcom z serca życzę- serdecznie pozdrawiam:) Dość długo nie pisałam, bo nie było o czym- susza, susza, i jeszcze raz susza. Może to się odmieni:)