duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Z Podziękowaniem dla Grazki. A było to tak...
Plan był jasny i klarowny. W Piekarach, szybkie załatwienie spraw komercyjnych i następnie penetracja Żabich Dołów. Celem miały być smardze i ich pochodne. Zaznaczam że pozyskiwanie ich na tych konkretnie terenach, nie jest chronione prawem od 2014r. Wieczorem wszystko się jednak odmieniło za sprawą telefonu od Grazki. Poinformowała mnie bowiem, abym udał się w miejsce które sama sprawdziła i na bank tam znajdę to czego szukać zamierzam. Decyzja mogła być tylko jedna, zmiana planów. Nie wierzyć Grazce, to tak jak by nie wierzyć w istnienie Czarnej Dziury w kosmosie. Siłą rzeczy, Kacze Dzioby poszły w odstawkę. Dzisiaj rano, po załatwieniu spraw służbowych, udałem się w podane miejsce, zgodnie z wytycznymi Grazki ( długość i szerokość geograficzna ). Już po wyjściu z samochodu przywitały mnie wesołe głosy: A Hoooj Emilu, A Hoooj. Humor mi się od razu poprawił, choć po czesku znam tylko jedno słowo: na schledanu. Wystarczyło kilkanaście kroków aby natknąć się na pierwsze smardzówki. Dalej było jeszcze gorzej. Ilość wystających z liści fiutów przerastała moje zdolności percepcyjno-horyzontalne. To nie dziesiątki lecz chyba setki białych lasek z pokręconymi główkami a między nimi inne, niższe i grubsze. Wyglądało to mniej więcej tak jak gwiazdy na niebie w sierpniową noc. Nawet nie pokuszę się o nazewnictwo tych smardzowatych bo jesteście w tym lepsi. Do domu zebrałem ok 50 szt. takich najładniejszych. Wystarczy to spokojnie na niedzielny obiad dla całej rodziny. Dodam że nigdy nie jadłem smardzy. Będzie to więc moje pierwsze doświadczenie kulinarne z tymi łakociami. I to by było na tyle. I jeszcze korzystając z okazji; czy myśleliście o wiosennym spotkaniu gdzieś nad brzegiem jakiejś rzeczki, bądż tam gdzie rosną porzeczki? Jak by coś, to dajcie znać. Nie gryzę. Pozdrawiam Was Wszystkich Serdecznie, a dla Grazki jeszcze raz Wielkie Dzięki. Na pewno się odwdzięczę.:-))))))))))))))))))