duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Uszaki zamarznięte na kość, zimówki zasypane śniegiem❄❄, czekają na odwilż, żeby przebudzić się z hibernacja, a ja w domu chory też czekam na lepsze dni. Napiszę więc dalszą część relacji z sezonu grzybowego 2018😊😊.
Druga połowa sierpnia w moich rejonach nie była dobra na grzyby. Susza opanowała lasy w Jaworznie i Dąbrowie G. Borowiki usiatkowane i kurki w moich miejscach zniknęły. Wybrałem się więc na poszukiwanie nowych miejscówek. Jakież było moje zdziwienie, gdy zaraz po wejściu do nowego lasu spotkałem pierwszy raz w życiu koźlarze bruzdkowane😍😄. Te niesamowite grzyby nie dość ,że wyglądały przepięknie to nic nie robiły sobie z upałów i suszy. Wyrastały całkiem licznie z wysuszonej ściółki i liści, oprócz nich rosły tylko niejadalne, piekące gołąbki. Za rok odwiedzę te miejsca sprawdzić, czy podczas lepszych warunków nie rosną tam czasem borowiki. Susza nie odpuszczała, ale na południowym wschodzie pojawił się znowu promyk nadziei. W okolicach Myślenic i Dobczyc wyskoczyły grzybki ukradkiem😀. 100 km z hakiem to prawie na moim podwórku, jedziemy!!!. A tam mimo, że grzybiarze jakoś nie specjalnie się chwalili, grzyby i to w wielkiej różnorodności😀. Prawdziwki niestety ciągle dość robaczywe, kozaki kurki, pełno ceglaków, maślaki i grzyby, na które postanowiłem specjalnie zapolować, żeby sprawdzić, czy są tak smaczne jak wszyscy mówią, a mianowicie siedzunie sosnowe. Teraz z całą pewnością mogę potwierdzić, że jest to grzyb pierwszej klasy, sos, jajecznica, zupa sprawdza się, w każdej postaci😊. Dodam też, że zabrałem wtedy tylko dwa osobniki z kilkunastu napotkanych i wystarczyło, aż nadto bo były wielkości kalafiorów. Cała druga połowa sierpnia i początek września upłyną mi na sprawdzaniu jak rosną bruzdkowane, tak tylko żeby je podziwiać😍, bez zrywania. Znalazłem też jednego "porcelanowego" grzyba w Kaletach, niektórzy będą wiedzieć o co chodzi😀, a poza tym to uporczywie szukałem kozaków czerwonych w swoich okolicach, ale z mizernym skutkiem. Zamiast tego trafiały się inne ciekawe znaleziska, a ogólna sytuacja grzybowa zaczynała się poprawiać i o tym napiszę w kolejnej część opisu sezonu 2018. Pozdrawiam!