duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Październik to kontynuacja super wysypu grzybów, a listopad to systematyczny spadek grzybności i wygaszanie wysypu. Oj, działo się w tym sezonie! ;-)
PAŹDZIERNIK. Od niepamiętnych lat, „dziwnie” ułożył mi się miesiąc październik. Duża ilość obowiązków i mało czasu spowodowały, że wycieczek październikowych na grzyby miałem stosunkowo niewiele, a te, co się odbyły, ominęły gminę Międzybórz. Dlatego też, ta część podsumowania jest nieco inna, ponieważ dotyczy Borów Dolnośląskich, a nie gminy Międzybórz, chociaż z niej, miałem bieżące relacje od znajomych grzybiarzy, dzięki którym, na końcu będę mógł napisać kilka zdań podsumowania. Dziesiąty miesiąc w roku nie był w skali kraju już tak wilgotny, jak wrzesień, niemniej w gminie Międzybórz spadło prawie tyle deszczu, ile wynosi norma z lat 1981-2010. Dzięki temu, grzyby mogły kontynuować swój wspaniały wysyp. W dniu 5. października jadę z Sylwią i Andrzejem do Borów Dolnośląskich. Od rana leje deszcz, który w południe, jeszcze zwiększy swoją intensywność. Trafiamy na początek SUPER-WYSYPU podgrzybków i prawdziwków. Zmoknięci jak kury, zapisujemy na koncie fenomenalne grzybobranie. Spotkana, starsza Pani mówi nam, że zaledwie tydzień temu, kiedy w gminie Międzybórz trwało już grzybowe szaleństwo, tutaj panowało jeszcze bezgrzybie. Po połowie października ponownie jedziemy w Bory Dolnośląskie. Wita nas „apokaliptyczny” poranek, natomiast my – podziwiając przepiękną i bardzo intensywną zorzę poranną, liczymy na „apokaliptyczne” zbiory. ;)) Zanim na dobre rozpoczniemy grzybobranie, zostajemy po raz tysięczny w życiu oczarowani Borami Dolnośląskimi z ich niesamowitą, niepowtarzalną aurą, wylewającą się z drzew, wrzosowisk, piachów, bezkresu i wspaniałości. Im dalej w las tym więcej grzybów. Zaczynamy znajdować dorodne prawdziwki i mnóstwo podgrzybków. Mniejszych grzybów nie ma tyle, co na początku wysypu, czyli ponad dwa tygodnie temu, ale jest ich mnóstwo i są bardzo zdrowe. Grzyby w mchu, grzyby w porostach, grzyby w ściółce, grzyby w piachu. Wszędzie grzyby. Grzyb grzyba grzybem zagrzybia. Szaleństwo grzybowej jesieni trwa! ;)) Na podstawie relacji moich znajomych grzybiarzy należy napisać, że grzybowo, miesiąc październik 2019 roku w gminie Międzybórz był bardzo dobry, co najmniej do połowy miesiąca. Po połowie, dość szybko rozpoczął się schyłek wysypu, a ostatnie, większe zbiory grzybów, notowano około 20-23 dnia miesiąca. Niemniej, przez pierwszą połowę października, grzybiarze zbierali w dużych ilościach, przede wszystkim podgrzybki, prawdziwki, kanie, maślaki i opieńki, a cały miesiąc, należy uznać za bardzo dobry pod kątem grzybów, z akcentem na pierwszą jego połowę. Natomiast fenomenalnie grzybowo zapisał się cały miesiąc październik w Borach Dolnośląskich. LISTOPAD. Po kilku, wyśmienitych tygodniach jesiennego wysypu grzybów, przyszedł czas na powolne wygaszanie grzybowych emocji, których lasy dostarczyły grzybiarzom w tym sezonie hurtowych ilości. Na przełomie października i listopada przyszło dosyć mocne ochłodzenie, które przyniosło trzy mroźne noce. Miejscami, spadki temperatury wyniosły -5 stopni C przy dużej wilgotności powietrza. A tego grzyby nie lubią. Ponownie nie było mnie w gminie Międzybórz, pojechałem do niej dopiero na oficjalne zakończenie sezonu, w dniu 30 listopada. I ponownie bezcenne okazały się informacje od znajomych grzybiarzy. Za to pożegnałem sezon grzybowy z Sylwią i Andrzejem w Borach Dolnośląskich i w górach. Jeżeli chodzi o opady to miesiąc listopad zapisał się w gminie Międzybórz w normie (okres referencyjny 1981-2010). Im dalej na wschód, tym było bardziej sucho. Niemniej, opady w listopadzie nie są już tak istotne, jak we wrześniu i w październiku. Listopad przyniósł opady w normie, chociaż w lesie zrobiło się jednak dość sucho. Było też ciepło, miejscami bardzo ciepło, jak na listopad. Grzyby, rozpędzone wysypem wrześniowo-październikowym, jeszcze kluły się, chociaż ich ilość była nieporównywalnie mniejsza w stosunku do poprzednich tygodni. W dniu 3. listopada pojechałem z Sylwią i Andrzejem do Borów Dolnośląskich, po raz ostatni w tym sezonie. Celem były lasy wokół Leszna Górnego i Studzianki, chociaż na początku, pojechaliśmy w nowe miejsca, które odkryliśmy w tym sezonie. Jednak w tej części Borów Dolnośląskich sezon definitywnie dobijał do mety. Wprawdzie znaleźliśmy trochę prawdziwków i podgrzybków, ale nie nadawały się one do zbioru. Po przymrozkowych nocach, a teraz przy odwilży, grzyby stały się bardzo miękkie, nasączone wodą jak gąbka i mocno sflaczałe. Tylko nieliczne owocniki można było zabrać ze sobą. Najlepszą kondycją cieszyły się młode maślaki zwyczajne, które rosły głównie wzdłuż piaszczystych dróg. W tej sytuacji udaliśmy się do zaczarowanych lasów w okolicach Leszna Górnego, skąd szliśmy w kierunku Studzianki. To niezwykłe lasy, chociaż ostatnio dość przetrzebione z uwagi na intensywną wycinkę. W lasach tych, skryły się przepiękne prawdziwki, przeważnie w dobrej kondycji. Trzeba było bardzo ostrożnie chodzić, ponieważ często ze ściółki wychylał się tylko skrawek kapelusza. Niedogodnością były robaki, które pomniejszyły zbiór boletusów „novemberusów”, ale i tak udało się nam całkiem przyzwoicie nazbierać, jak na początek listopada po solidnych przymrozkach. Każdy borowik cieszył nas niezmiernie. Czuliśmy, że to już ostatki w tym sezonie i na pierwsze borowiki, przeważnie usiatkowane lub ceglastopore będzie trzeba czekać co najmniej do połowy maja 2020 roku. Udało nam się zebrać także po kilkadziesiąt sztuk „zieleniatek”. Widać było, że zrobiło się za sucho i nie ma jakiegoś dużego wysypu zielonek, ale można coś nazbierać. Część z nich została w lesie z uwagi na zaczerwienie. W następnym tygodniu jedziemy w góry. Znaleźliśmy ostatnie w tym sezonie borowiki ceglastopore, a daniem głównym górskiego, listopadowego grzybobrania były wspaniałe pieprzniki trąbkowe. To bardzo niedoceniany gatunek grzybów, wyśmienity, smaczny, niewiele ustępujący klasycznym kurkom. Pomimo, że październik i listopad upłynął mi pod znakiem grzybobrań w Borach Dolnośląskich i raz w górach, początek i zakończenie sezonu, jak i całego Tour De Las & Grzyb 2019 nastąpił w Bukowinie Sycowskiej. Zakończenie miało miejsce w towarzystwie Krzyśka i Leszka – ludzi w podobnym stopniu fanatycznych na punkcie lasu co ja. ;)) Sama wycieczka na zakończenie sezonu to był prawdziwy pokaz piękna 30-listopadowej Bukowiny w akompaniamencie jej walorów, wyeksponowanych przez promienie słoneczne i gołą szatę roślinności. Tak, jak po raz pierwszy, 32 lata temu, wędrowałem aleją jesionową do bukowińskich lasów, tak i teraz, przeszliśmy nią honorowo i uroczyście. Podsumowując grzybowo miesiąc listopad 2019 roku w gminie Międzybórz, na podstawie relacji znajomych grzybiarzy, wniosek jest taki, że był to czas wygaszania jesiennego wysypu grzybów i to już od samego początku miesiąca. Proces ten przyśpieszyły przymrozki z przełomu października/listopada. Do połowy miesiąca można było jeszcze znaleźć zawieruszone i przeoczone podgrzybki, koźlarze, kanie i maślaki. To był schyłek świetnego sezonu i o tej porze roku nie jest to nic nadzwyczajnego. Natomiast cały sezon grzybowy w gminie Międzybórz, z grzybowymi, punktowymi wypryskami na przełomie maja/czerwca oraz pod koniec sierpnia i pomimo generalnie bardzo słabego, w zdecydowanej większości bezgrzybnego lata, otrzymuje najwyższą ocenę, czyli 6-stkę, za grzybową kumulację kulminacji od trzeciego tygodnia września, która trwała praktycznie przez cały październik. Taką samą ocenę wystawiam sezonowi w Borach Dolnośląskich. Do usłyszenia w maju 2020 roku. Darz GRZYB! ;)) ♥