duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Las wydmowy, nadmorski... znaczy się sosna. Dziś raport z kondycji grzybów na gościnnych występach. No bo skoro w okolicy Katowic wszystko wyzbierane, grzyboświrków co niemiara, to trza jechać gdzieś dalej do lasu. A gdzie może być dalej jak do Gdańska? Przyznacie chyba, że plan chytry? W dodatku
wyjazd niemal służbowy, bo w ramach zesłania przez ZUS do łagru na tortury polewania wrzątkiem parafiny, zamrażanie nogi w lodówce, diadynamiczne kopanie prądem w 4 litery i wyciskanie potów magnesami. Po takich atrakcjach to już tylko do lasu na grzyby. W dodatku pomyślałem, jak natrzaskam dużo grzybów i zaniosę do skupu, to będę miał kasę na bilet powrotny. Nadzieja wstąpiła w serce bo zanim znalazłem gdzie tu jakiś las, już miałem upolowane dwa fioletowe, pod jakimś ogrodzeniem, zanim doszedłem do miejsca zsyłki na wyspie. Później szybko do sklepu, bo zapomniełem kawy, a przecież na zsyłce musi być czarny chleb i czarna kawa, ze sklepu powrót na skróty przez las, wydmy, plażę - no nadłożyłem tylko 2 km... ale warto było bo prócz zatrzęsienia psiaków (piasków też), tysiące tych białych wyrastających z pochewki z plamkami na kapeluszu, jadalnych tylko dla teściowej i hałdy niezidentyfikowanych białych blaszkowców, jednak wypatrzyłem jednego ślicznie czerwonego, bez pochwy i plamek na kapeluszu. No fakt, wszystkie zostały w lesie, ale tylko dlatego że w łagrze nie mam dostępu do kuchni, to szkoda by ich było. Zresztą założenie programowe to podgrzybki do punktu skupu więc innych dziś nie zbieram. Tylko czy ja nazbieram na bilet powrotny? W dodatku jak widzę ilość doniesień z okolic Gliwic to ciągle myślę czemu nie wysiadłem po drodze?