duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Ilość grzybków (18) nie powala, ale pieszo-rowerowy wypad do lasu był dziś cudowny. Prawie 3 godzinki w lesie, w tym kilka przerw na pogawędki ze spotkanymi sąsiadami...na przyglądanie się sarenkom... na nierobienie niczego poza grzaniem buzi w promieniach słońca i wsłuchiwaniem się w ciszę przeplataną szumem liści, stukaniem dzięcioła i czasem odgłosami innych ptaków. Las...
A las był różny. Pierwszy ulubiony zagajnik bukowy mokry bardzo z wielką ilością liści, zatem znów było szuranie. I tyle. Grzybów zero. Zmiana kierunku, drzewa rzadziej rozstrzelone, sosny, trochę buka i dębów, to i mniej liści, więcej jagodzin, mniej mokro. Tam, ku mej radości 2 duże prawdziwki i mimo, że mocno dorosłe, to poza 1 nóżką, zdrowe. Potem trochę jazdy rowerem... w sumie to nie lubię na grzyby rowerem, bo zawsze mam stres czy go potem znajdę, a i przejechać gdzieniegdzie ciężko. Na każdej leśnej krzyżówce dylemat, w którą stronę dalej. Stop i wracanie się pieszo po zauważone kątem oka podczas jazdy podgrzybki. Jazda, spacer i tak na zmianę. Kilka razy widziałam stadka albo pojedyncze sarenki. A potem był las, w którym poczułam się jakby dopiero jesień stała u progu, liści prawie wcale, zieloniutkie piękne leśne morze pokryte falami mchu. Nawet nie zajrzałam tam za grzybami, tylko stałam i się gapiłam. Na koniec drugi zagajnik bukowy, który poza przyjemnością odwiedzenia go, nie miał dla mnie ani jednego grzybka. Prawdziwki pozostałe (6) znalezione w rowach a część na suchej polanie. Kilka zdrowych podgrzybków, 1 podstarzały kozak i 2 maślaki.