duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii, a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Witam Admina i Leśnych Ludków, Las tym razem sosna z większą domieszką buku i dębu. Grzyby "dyżurne" podgrzybki w ilości dowolnej, oprócz tego prawdziwe, maślaki i kanie.
Po pobudce w dniu dzisiejszym i rzucie okiem za okno stwierdziliśmy, że przepiękna deszczowa pogoda w sam raz nadaje się na kolejną wycieczkę do lasu, w którym oczywiście przestanie padać i się przejaśni. A mapy radarowe? E kto by tam wierzył tym łapiwiatrom:) Tak więc po śniadaniu i drobnych zakupach pakujemy wiadra i sztormiaki do Fiata i jedziemy do lasu. Wcześniej odbyliśmy dłuższą naradę produkcyjną co do miejsca grzybobrania. Po dyskusji wszystkich za i przeciw postanowiliśmy niejako dokończyć penetrowanie lasów pomiędzy Cieszynem a Rzepowem i Głeboczkiem. Jedziemy więc nieco inną trasą i zaraz za Cieszynem wypada nam pierwszy postój. Na marginesie faktycznie przestaje padać drobny kapuśniak ale za to zaczyna grubsza mżawka:) A resztę uzupełnia woda strącana wiatrem z drzew. Chyba jednak wyszło to nam na dobre gdyż po przybyciu na miejsce stwierdziliśmy, że plecak z zapakowaną wodą pozostał w domu. Przynajmniej mi nie zmókł:) a na brak wody raczej nie narzekaliśmy oboje:) Las i nasze miejscówki pozmieniały się diametralnie przez działaność leśników. Nie było nas tutaj ładne kilka lat. Całe połacie starodrzewiu zostały wycięte, w tym miejscu rośnie młodnik i to już dobrze podrośnięty. Ruszamy więc nucąc deszcz jesienny deszcz. Na pierwsze podgrzybki nie trzeba czekać. Pojawiają się całymi rodzinkami, ale muszę przyznać że jest ich nieco mniej niż wczoraj. Może dlatego, że penetrowaliśmy nieco inny typ lasu. Natomiast liczniej pojawiają się prawdziwe co nas bynajmniej nie martwi. Jest znacznie więcej niż wczoraj maślaków i to młodych, zarówno zwyczajnych jak i modrzewiowym a ładnej złotej barwie. Pochmurny i krótki październikowy dzień nieubłaganie się kończy. Prawie po ciemku wyciągam jeszcze trzy boletusy spod buczyny, na koniec tradycyjnie zabieramy kilka leśnych "schabowych" na kolację (tych rośnie ogromna ilość) i czas wracać. Ps. Ze względu na niezbyt korzystne meteo nie robiłem dzisiaj zdjęć, załączam tylko fotkę zrobioną już w domu z częścią zbiorów. Serdecznie pozdrawiam Admina i wszystkich Pozytywnie Zagrzybionych.