duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Teraz trzeci wpis, obejmujący częściowo drugą część podsumowania sezonu grzybowego 2018 roku w gminie Międzybórz za miesiące wrzesień-październik.
WRZESIEŃ. Druga i najbardziej oczekiwana część podsumowania sezonu grzybowego obejmuje miesiące wrzesień-listopad. Niektórzy Czytelnicy stwierdzili, że w tej części to będzie bardzo grzybowo, koszykowo i kapeluszowo. Podsumowanie dotyczy jednak wyłącznie ukochanej gminy Międzybórz, w której to sezon grzybowy był… No właśnie, był – mówiąc ogólnie słaby. Ale po kolei. Wielkie oczekiwania i wielkie emocje, ale też duży niepokój. Na początku września, wśliznął się nam od południa front z opadami deszczu, które jednak dały grzybowy efekt głównie w górskiej części Dolnego Śląska, objawiając się spóźnionym, letnim wysypem grzybów. Patrząc na miesięczne podsumowanie to mogłoby się wydawać, że z opadami nawet nie było tragicznie, ale stwierdzenie to też wymaga rozwinięcia. Przede wszystkim po wielu tygodniach przewlekłego niedoboru opadów, kilkugodzinny deszcz spłynął jak po „kaczce”. Pisząc bardziej zrozumiale – po tak długim okresie posuchy, opady te nie były w stanie pobudzić świata grzybów w gminie Międzybórz. Kolejne dni września mijały w ciepłej, suchej i słonecznej pogodzie. Codziennie wypatrywałem atlantyckich niżów lub mocno uwodnionych frontów z południa, ale pogoda „zacięła” się i nie myślała o sprawieniu niespodzianki i radości grzybiarzom. Połowa września i nadal mizerota opadowa. Było już pewne, że nawet w przypadku przejścia porządnych deszczy, grzyby potrzebują około 3. tygodni na rozwój i tym samym w połowie miesiąca września, można było na pewniaka stwierdzić, że masowego wysypu grzybów w tym miesiącu nie będzie. Jedynie pojawiła się szansa na tzw. „wypryski” ze szczątkowych, ale jednak opadów, oraz z opadów „poziomych”, jak mgły i rosa. Poza tym pora roku – jesień, zawsze jakiegoś owocnika gdzieś może wykluć, nawet podczas tak suchych warunków. Najmocniejsza fala opadów przeszła pomiędzy 23. a 24. dobą września. Pojawił się umiarkowany optymizm, że jeżeli jeszcze dopada i nie przyjdą mrozy, to grzyby powinny pojawić się w październiku. Jednak dla września nie było już ratunku i został on skazany przez panią pogodą na stratę. Tym samym zapisał się on jako grzybowy nędzarz, który po stronie grzybowych aktywów może wpisać termin „bieda”. W połowie września, wybrałem się na rekonesans po bukowińskich lasach. Jeden, jedyny prawdziwek w średnim rozmiarze, rósł na środku leśnej drogi w mchu. Był zdrowy. Poza nim, ani jednego więcej przez 15 kilometrów. Bardzo nieliczne grzyby, jakie znalazłem to m.in. muchomor czerwony i – wyglądający bardzo nie-krowiakowo krowiak, a obecnie – ponurnik aksamitny. Na jednej łące trafiłem na kilka podsuszonych kani w stanie tuż przed-agonalnym. Były tak miękkie, że dostały medal za trwanie w pozycji pionowej. Pozostały na swoim miejscu. Inaczej zarysowała się sytuacja grzybowa w ostatnim dniu września, kiedy to również wybrałem się na całodzienny rekonesans i poszukiwanie śladów życia grzybowego na „pustyni”. Tym razem trafiłem na miejsce z pięknymi i przeważnie młodymi kaniami, które – bez żadnych „ale”, nadawały się do zbioru. Było to takie punktowe zrehabilitowanie się grzybów za wrześniowe bezgrzybie. Podsumowując grzybowo miesiąc wrzesień 2018 roku w gminie Międzybórz należy stwierdzić, że zapisał się on jako jeden z najgorszych w historii. Przewlekły brak większych opadów i wielomiesięczna susza oraz wysokie temperatury nie pozwoliły na zawiązanie się owocników grzybów i ich masowy, jesienny wysyp. Po 2015 i 2016 roku, to kolejny wrzesień na tych terenach, który nie darzył grzybami. Do regularnych zaburzeń w masowym pojawieniu się grzybów, w miesiącu wrześniu, dochodzi w gminie Międzybórz niepokojąco coraz częściej. PAŹDZIERNIK. Po bardzo suchym i bezgrzybnym wrześniu, cała grzybowa nadzieja została w październiku. Pogoda bardziej przypominała ciepłe i niestety nadal suche oblicze np. maja, niż rześką i grzybową jesień. Początek października był w gminie Międzybórz beznadziejny grzybowo. Po wrześniowych „wypryskach” grzybów nie było śladu. Za to zrobiło się sucho, bardzo ciepło i słonecznie. Czyli tak, jak z małymi przerwami od kwietnia w tym roku. Chociaż opady w miesiącu październiku w ostatecznym rozrachunku były mniej więcej w normie, to ich największa ilość spadła w drugiej połowie miesiąca. Pierwsza połowa października to całkowita dominacja bezchmurnej, bardzo ciepłej i suchej, polskiej złotej jesieni. Po pierwszym tygodniu października było wiadomo, że na większe opady nie mamy co liczyć i wszystko rozegra się w lesie, jeżeli chodzi o grzyby, na podstawie tego, co napadało w dniach 23-24 września. Około 10 października wreszcie pojawiły się optymistyczne doniesienia o grzybach. Wydaje się, że na następny weekend – tj. 13/14 października, przypadł maksymalny wysyp podgrzybków w tym sezonie w gminie Międzybórz. Pomimo skrajnie suchej i ciepłej pogody, podgrzybki zaskoczyły swoją ilością i jakością. Pojawiły się też inne grzyby, w tym muchomory czerwone i maślanki wiązkowe. Jednak grzybiarze skupili się przede wszystkim na podgrzybkach, bo tylko ten gatunek w gminie Międzybórz, masowo pojawił się podczas minionego sezonu. I to był największy fenomen tego sezonu. Podgrzybki, pomimo znacznego niedoboru opadów i przy bardzo ciepłej, czy wręcz gorącej, jak na październik pogodzie, masowo wykluły swoje owocniki. Trzeba też wyraźnie podkreślić, że wysyp ten był nieregularny, często nieprzewidywalny i miał on swoją zróżnicowaną intensywność i to często w obrębie tego samego leśnictwa. Ogromną zaletą podgrzybkowego wysypu była zdrowotność grzybów. Ani robaki, ani skoczogonki, ani też ślimaki nie atakowały grzybów. I to był chyba jedyny pozytywny wpływ na grzyby suchej pogody. Na drugim biegunie grzybowego szaleństwa, czyli w opozycji do masowego pojawu podgrzybków, można zaliczyć praktycznie wszystkie inne gatunki grzybów. Jedynie pojawiło się trochę czubajek kani, czubajek gwiaździstych, koźlarzy o szarych odmianach kapeluszy i maślaków zwyczajnych. Prawdziwków było jak na lekarstwo, a nawet mniej. To samo z koźlarzami czerwonymi i pomarańczowożółtymi. To chyba pierwszy sezon w życiu, gdzie przez cały jego okres nie znalazłem kurek. Słabo było z opieńkami, gąskami liściowatymi i zielonkami. Także fatalnie miała się sprawa z maślakami sitarzami i pstrymi, nazywanymi humorystycznie hubanami. Nie było też piaskowców, rydzów, siedzuni sosnowych i wielu innych, cennych gatunków grzybów. Nawet gatunki niejadalne i trujące, pojawiły się w znacznie mniejszej ilości niż podczas normalnej hydrologicznie jesieni. Podobnie, jak w 2015 roku, wiele obszarów leśnych było praktycznie pozbawionych życia grzybowego. Niemniej, jak ktoś dobrze pobiegał za podgrzybkami przez dwa tygodnie wysypu to z pewnością narobił zapasów suszu i marynaty. W połowie października, można było na sto procent wyrokować, że to jest maksimum możliwości grzybowych w gminie Międzybórz w 2018 roku. Kto teraz nie wykorzysta szansy na zbiory grzybów, ten będzie musiał kupić pieczarki i boczniaki w warzywniaku, bo drugiej szansy w tym sezonie już nie będzie. Podsumowując grzybowo miesiąc październik 2018 roku w gminie Międzybórz należy stwierdzić, że był to najlepszy w ciągu całego sezonu miesiąc na grzyby, przy czym okres największej grzybności przypadł mniej więcej pomiędzy 10. a 24. dniem października. Przed 10. było jeszcze bardzo słabo z grzybami, a po 24 mieliśmy stan wygaszania (dogorywania) wysypu. Całą robotę wykonał jeden gatunek – podgrzybek brunatny. Bez niego, październik byłby podobnie kiepski grzybowo jak wrzesień. W ostatnim wpisie, będzie jeszcze kilka zdań o listopadzie. Cały wpis brutto z licznymi fotkami tutaj: https://www.lenartpawel.pl/podsumowanie-sezonu-grzybowego-w-gminie-miedzyborz-czesc-2-wrzesien-listopad-2018.html Serdecznie pozdrawiam! ;-)