duża wersja fotografii z doniesienia

© fotografia została załączona przez informatora o grzybobraniu; z pytaniem o jej wykorzystanie poza ramami systemu monitorowania występowania grzybów grzyby.pl należy kontaktować się bezpośrednio z autorem fotografii a nie ze mną (kontaktu do autora zdjęcia zwykle nie posiadam)
Witam Admina i wszystkich Pozytywnie Zagrzybionych, tym razem bez lasu ale czas na krótkie podsumowanie sezonu.
Pierwszą wyprawę do lasu zaliczyliśmy gdzieś pod koniec kwietnia. Panowały już wręcz letnie temperatury a biorąc pod uwagę intensywną wegetację roślin i suszę efekty grzybobrania były raczej mizerne. Spotkane chyba ze dwie piestrzenice, kilka jakichś innych owocników bliżej nie zidentyfikowanych. Zamiast grzybów wystarczyć nam musiały substytuty w postaci kwiatostanu mniszka lekarskiego bardziej znanego jako mlecz lub dmuchawiec przerobione później na syrop oraz młode odrosty samosiejki sosnowej również przerobionej na syrop. Maj i czerwiec to miesiące bardzo gorące na RODOS w związku z czym raczej były ubogie w wyprawy leśne. Tym bardziej, że doniesienia na naszym Portalu były raczej niezbyt zachęcające. Jedyne na co udało sie wygospodarować czas to krótkie wypady rowerowe w okolice Wrocławia. Bez większych grzybowych rezultatów. We wczesniejszych latach można było znaleźć sporo pieczarek, kozaków czerwonych i brązowych a nawet prawdziwki. Niestety brak opadów załatwiał nam temat grzybowy odmownie. Przyszedł lipiec, dalsza susza powodowała "bezgrzybie" natomiast zaczęły dojrzewać jagody. Owszem jeździliśmy je zbierać wraz z moją Lepszą Połową. Powiem Wam uczciwie,że dwóch trzech godzinach zaciskając zęby zbierałem te jagody ale w duchu kląłem na drobne owoce, las i świat z satelitami. Ręce ubabrane po łokcie, kręgosłup pęka, wszystko boli a jakoś przybywać nie chce. No tak ale zimą chce się zjeść np zupy jagodowej lub naleśników z jagodami, czyli volens - nolens rwałem dalej miękkie owoce. Zaliczyliśmy dwie takie wyprawy, cóż nazbieraliśmy wystarczającą dla nas ilość jagód. Jakoś w lipcu trafiły się dwa czy trzy deszczowe dni pod rząd. pojechałem którejś soboty na dłuższą wycieczkę rowerową. Na obrzeżach miasta w zaroślach brzozowo-dębowych znalazłem sporą ilość kozaków szarych. Tą wycieczke opisałem na naszym forum. W połowie sierpnia doczekaliśmy się w końcu wyjazdu urlopowego na nasze ulubione Pomorze Zachodnie. Wcześniej rzecz jasna z niepokojem śledziłem doniesienia na naszym portalu no i prognozy pogody. Ten wyjazd opisywałem dość szczegółowo na naszym Forum. Susza totalna, chyba siano w stodole jest bardziej wilgotne niż ściółka w sierpniowym, pomorskim lesie. Tym razem substytutem grzybów były... jeżyny i jeszcze trafiające się jagody. Jeżyn udało się nam zebrać nawet sporo. Co do grzybów cóż... Pod koniec sierpnia deszcz udawał, że popadał dlatego nad samymi jeziorami można było znaleźć jednego czy dwa kozaki. W lesie nawet nie było czego szukać (oprócz jeżyn). Najlepiej to chyba podsumowywał Grzybiarz na rowerze- "nic". We wrześniu wobec doniesień powiedzmy negatywnych nawet nie próbowaliśmy wyprawiać się do lasu. Około 10 października wyjeżdżamy ponownie na Pomorze Zachodnie. Ten wyjazd i nasze leśne wyprawy również opisywałem na Forum. W skrócie w okolicach Złocieńca, gdzie jeździmy można było znaleźć sporo kań i maślaków, trafiały sie rydze natomiast podgrzybków nie było prawei wcale. Z opresji wyratowała nas Grzybi@ra. Czytała moje raporty i zaprosiła nas na wspólne grzybobranie w okolice Drawna około 70 km od Złocieńca. Efekt przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Podgrzybki "eksportowe" rosły wręcz w ilościach hurtowych. Jeden taki wyjazd i drugi w okolice Wałcza dostarczył nam grzybów za cały pobyt. Nieubłaganieprzyszedł koniec urlopu i konieczność powrotu do Wrocławia. Na szczęście jakoś zlitował się nad nami Wodnik Szuwarek i zesłał troszkę deszczu. Zaliczyliśmy jeszcze wyjazd na południe Wielkopolski, z niezłym efektem. Kolejny ze znacznie gorszym w okolice Oleśnicy i Międzyborza. Koniec sezonu postanowiliśmy uczcić wypadem w Bory Dolnosląskie. Podgrzybki rosły tak jakby je ktoś siał i zakończyliśmy sezon bardzo udanym grzybobraniem. Cały sezon trzeba powiedzieć dość dziwny. Grzyby rosły miejscami w dużej ilości ale tylko punktowo. Dlaczego tak się stało nie mam pojęcia. Ważne, że udało ię zaopatrzyć w grzyby i siebie i rodzinę a czas spędzony w lesie jest bezcenny. Martwi bardzo las zdewastowany przez pracowników leśnych, zoorane dosłownie podłoże, porozrzucane konary drzew i to tak, że chwilami nie da się przejść. Tradyjnie psują wycieczki do lasu śmieci pozostawione przez osobników pozbawionych elementarnej kultury. Nie chce mi już sie opisywać i fotografować wynoszonych przez nas butelek, puszek torebek foliowych i czego tam jeszcze. Ludzie ogarnijcie się troszkę i nie róbcie z lasu śmietnika a osobnym tematem są ludzie robiący sobie z leśnych duktów autostrady i zbierający grzyby z samochodów. Miejmy nadzieję, że to się zmieni. Bardzo dziekuję wszystkim za wspaniałe opisy wycieczek do lasu, piękne zdjęcia, komentarze i uwagi pod moimi doniesieniami i do zobaczenia na lesnych szlakach w nastepnym sezonie. Szczególne podziękowanie kieruję do Pawła Lenarta za piękne leśne opisy, konwersacje leśno-grzybowe no i prowadzenie bardzo ineresującego bloga, Maćka "Tazoka" za jego komentarze, profesjonalne zdjęcia i poruszanie bardzo ciekawych tematów na blogu, Marty "Grzybi@ry" za zaproszenie na wspólne grzybobranie i to jakie grzybobranie. A największe podziękowanie należy się Adminowi za prowadzenie naszego Forum. Serdecznie pozdrawiam Admina i nasze Leśne Bractwo Darz Grzyb:)