gdzie są grzyby Teraz - raport od 09 2017 do 22 czerwca 2017 22:05

szczegółowa mapa i tekst doniesień dla województw

W razie wątpliwości co do rzetelności któregoś doniesia proszę nie prowadzić polemiki w bazie (chyba, że składając swoje doniesienie z grzybobrania) a raczej zgłosić uwagę bezpośrednio do administratora bazy.
W tym miejscu, w Pełnej Wersji atlasu, znajdują się bardzo pomocne w ocenie sytuacji czy i gdzie idzie ku wysypowi:
• histogram sezonu pokazujący czy idzie ku lepszemu (rozkład do 100%, średnia zgłaszana grzybność),
• osobne mapy dla każdego dnia tygodnia, zbiorcza mapa ostatniego weekendu i dla dni powszednich,

tazok

2017.6.22 20:28 (na dzień 22-6)
raport tekstowy — śląskie
Plan był prosty .Po pierwsze, wolny dzień , po drugie koszyk , odkurzony , wypucowany , gusła nad nim z rana odczynione , po trzecie nóż wyostrzony na brzytwę przez ostatnich kilka dni , po czwarte normalne buty „na góry „ a nie jak ostatnio jakieś kretyńskie , ortopedyczno-zdrowotne lacie dla samobójców, po piąte zwiad z poniedziałku napawający optymizmem . Już moja wyobraźnia umieszczała zdjęcie kopiastego kosza , tak ulubionego przez naszego Admina foto-motywu. Więcej do szczęścia nie trzeba , więc kierunek Brenna i „kurniki” pod Równicą Okazało się ,że nie tylko ja byłem chętny na żółciutkie kurczaczki . Jakieś inne podstępne indywiduum ,szczwany lis albo prędzej lisica – przechera przy użyciu kombajnu do zbioru pieprzników , skutecznie i z niebywałą precyzją wyłapała kurki z „moich” plantacji. A mówiłem , kurcze mówiłem: postawić tam tablice „uwaga niewypały” . Mówiłem , kruca bomba , gadał dziad do obrazu , teraz to już „po ptokach” dosłownie po ptokach takich żółtych , mądry Tazok po szkodzie . Ufff. I co teraz? Cały misterny plan w …. ( łeb)? Nie no wstajemy przecież z kolan – kierunek strumyk „Do jelenia” . Tak naprawdę to strumyk nie ma nazwy ale ponieważ wysoko, u jego źródeł mieszka piękny rogacz , więc takie dostał ode mnie miano . Koszyk dalej niosę dla fasonu i ozdoby , gorąco jak w piekle , woda się kończy , resztki tłuszczu wytapiają się ze mnie , nadzieja na grzyby też blaknie . W końcu ,trochę gęściej , więcej cienia i wilgoci . I są . Ceglasie . Na nie zawsze można liczyć . Śliczne grubasy , młode zdrowe , dwa, pięć , osiem , naście . Jest dobrze , nie będzie skuchy z pustym koszykiem . Są pierwsze goryczaki /nabieracze/ i urodziwe borowiki ponure , chyba najładniejsze wśród „kolorowych borowików” . I kurki , no proszę , proszę , łaskawie tu samozbierająca maszyna nie dotarła . Będzie Babcia Ania zadowolona bo obiecałem jej dzisiejsze łupy. Las jak zawsze czarujący , magicznie piękny , wodę uzupełniłem w jelenim zdroju obserwowany przez czarnego dzięcioła , zerknąłem najpierw na zegarek , potem do koszyka , policzyłem , podzieliłem i coś tam wyszło z rachunków . Nawet zielony kwadracik . Jeśli jakiś optymista wieszczył wysyp w poniedziałek to kiepska z niego wróżka .Tak więc finał zabawy w „nu zajac , pagadi „ z przyczyn technicznych przesuwam na późniejszy termin , licząc jednocześnie na doping i wsparcie ze strony przemiłych loch z jeszcze milszymi warchlakami , które przecież też – jak to dzieci też muszą się wyszaleć w piaskownicy. PS na foto śliczny borowik ponury, a więcej zdjęć z dzisiejszej wycieczki w pierwszym tazokowym dopisku. Pełnych koszy życzę pozdrawiając wszystkich. Tazok

grzybiarz_na_rowerze

2017.6.22 19:02 (na dzień 22-6)
raport tekstowy — zachodniopomorskie
100 podgrzybków, 140 kurek. Oprócz tego napotkałem, ale nie zbierałem, ( gdyż ze względu na ilość nie miałbym z tym co zrobić ) 5 kozaków, tyle samo maślaków przy drodze, być może więcej, jakbym się rozejrzał i wreszcie piękna, z wyglądu kania, jeszcze nierozwinięta, ale nadająca się do zbioru. Ta ostania nie zebrana, z racji tego, że rosła przy drodze krajowej, tak więc więcej w niej, by było smaku benzyny, niż grzyba. Wyprawa miała, być w pierwszym rzędzie na kurki, sprawdziłem więc swoją miejscówkę i nic nie widziałem, potem miejscówka podgrzybkowa, z dwoma grzybami. Prawdopodobnie ktoś zbierał przede mną. Przesunąłem się więc na wschód od torów kolejowych i tam w kilku miejscach można było mówić o wysypie. Jest to jednak raczej wysyp, jeżeli chodzi o podgrzybki jednorazowy, ( chyba) młodych grzybów brak, ale to co było, jest w nadzwyczaj dobrej jakości, bez robali i pleśni, czasem tylko nadgryzione. W drodze powrotnej, na swoim miejscu zebrałem wyżej wymienione kurki, nie wiem, czy tak światło o świcie padało, czy dopiero zaczęły rosnąć ? Czy to możliwe przez kilka godzin, bo dużo było bardzo małych ? Podgrzybki rosły tylko pod sosnami, pod świerkami, nie znalazłem, żadnych grzybów.

grzybiara W

2017.6.22 15:55 (na dzień 22-6)
raport tekstowy — wielkopolskie
Witam serdecznie. Co prawda to nie dzisiaj wypadła równonoc, a wczoraj, czyli tego o 2 minuty krótszego dnia postanowiłam sprawdzić co też w iglastych się dzieje. Miało we wtorek popadać i nawet troszkę mocniej powiało, ale na tym opady się skończyły. Ranek bardzo przyjemny, aczkolwiek bardzo ciepły- + 18, słoneczko, słabiutkie powiewy wiatru. Las oczywiście iglasty. Młody, troszkę średnich przeczesałam, a i w starszym trochę zabawiłam. Brak typowych brzozowych zagajników- czyli koźlarze z głowy. Las przywitał mnie otwartymi wrotami- cisza, pustka, spokój, brak konkurencji, brak buszującej zwierzyny. Ze świata "zwierząt" trafiały się wszędobylskie, natrętne strzyżaki, brzęczące muchy. Komarów również brak- za sucho. Mech, dróżki i dukty suchuteńkie. W pewnym momencie zauważyłam na nogawce spodni maszerującego w górę kleszcza. Znalazłam ścięty pień drzewa, i zaczęłam przez kilkanaście sekund go obserwować. Piął się zaciekle i pomaleńku w górę. Ponieważ tydzień temu przywiozłam z lasu kleszcza i to we własnej osobie- obserwacje zakończyłam - wygrywając z nim pojedynek. W lesie jak już pisałam idylla. Ptactwo śpiewało tak delikatnie, gdzieś w tle. Nieraz przysiadłam na ściętym pieńku i obserwowałam piękno i spokój lasu. Jak pisałam pojechałam na rekonesans podgrzybkowy - i muszę stwierdzić, że ich troszkę narosło. Pierwszego znalazłam niedaleko leśnego duktu przepięknie rosnącego opodal jagodzin. I tak pomalutku - zastanawiając się gdzie lepiej ich szukać- nazbierałam ok 1kg podgrzybka + 5 kurek. Całe bractwo lekko, lub mocno podsuszone, ponadgryzane przez ślimaki- na tak suchym podłożu ślimaki?- znalazło się kilka młodych i soczystych. Drugi dzień lata minął bajecznie, w bajecznych lasach, w domu po powrocie bajeczny zapach suszących się grzybków- rewelacja. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie- i warto szukać - co widać zresztą na doniesieniach portalowych- Darz Grzyb:)

krzy_kowa

2017.6.22 09:49 (na dzień 21-6)
raport tekstowy — dolnośląskie
W lesie od godziny 16 do 20. Trochę muchomorów czerwieniejących, kurek, różnych koźlarzy i pierwsze 3 śliczne zdrowiutkie borowiki szlachetne. Efekt na zdjęciu.

grazka

2017.6.22 01:12 (na dzień 21-6)
raport tekstowy — śląskie
Dzisiejszy dzień był UDANY. Wszystko dziś mi się udało. Udało mi się mieć wolne, udało mi się pojechać do lasu, udało mi się nazbierać grzybów i coś jeszcze mi się udało, ale o tem potem.Zacznę od początku, a właściwie od końca wczorajszego dnia.Kładłam się spać radosna, bo wiedziałam, że dziś będzie fraj. Wstałam jeszcze bardziej radosna - przecież do lasu jadę. Super niespodzianka na pierwszy dzień lata. Las przywitał mnie śpiewem ptaków, promieniami słońca tańczącymi między drzewami, lekkim wiaterkiem, który pomuskał mnie po włosach. Poczułam się tak, jakby on ,tzn.las mój,ucieszył się z mojej ponownej wizyty. O radości, która mnie ogarnęła nie muszę chyba pisać, wiadomo... pełnia szczęścia:)Moja miejscówka na dzień dobry poczęstowała mnie pięknym usiatkiem z filuternie przekrzywionym kapelusikiem. Zaraz potem trzy następne, mniejsze,za to grubaski.Kawałek dalej... szlachcic z ciemną czupryną. Obejrzałam się wokół...kolejni stali . Później na przemian usiatki, ceglasie,i od czasu do czasu szlachcice. Do ich grona dołączyły panie starsze i młodsze w żółtych żakiecikach. Ponoć modny kolor w tym sezonie, może były we Włoszech na jakim szczycie? I tak idąc ode drzewa dode drzewa,ode krzaczka dode krzaczka, ode dróżki dode dróżki udało się wyłapać 34 borowiki usiatkowane,12 szlachetnych,21 ceglastoporych i flaszkę czyli ok.0,5 litra kurek. Po drodze widziałam gołąbki, muchomory czerwieniejące, goryczaki (jeden zrobił mnie nawet w konia), żółciaki i jakieś inne nieznane mi blaszaki.A potem..... No właśnie,a potem zrobiłam, jak się później okazało, niezbyt mądre posunięcie. Polazłam w inne miejsce, miejsce,w którym kiedyś zbierałam prawdziwki. W stronę bagien i ostoi zwierząt.W pewnym momencie usłyszałam głośny pomruk . To przecież dzik! Do wydania tego dźwięku użył chyba subwoofera, bo aż mną zatrzęsło, a czapka na głowie zaczęła mi się dźwigać! Wlazłam na dziczą buchtę!I co widzę... coś ryżego, pasiastego lata po ziemi! O matko, ale wdepnęłam, locha z młodymi i to nie jedna a kilka! Dzicze przedszkole! Automatycznie uruchomił się mój komputer, który nakazał mi nie ruszać się, nie krzyczeć,po prostu stać.Po dźwiękach ,które wydawała z siebie locha, można było wyczuć, że jest co najmniej mocno poirytowana moją obecnością. Stałam tak i tylko modliłam się, żeby żaden pasiak nie dziabnął się np.patykiem ,nie potknął, ani tym samym nie wydarł japy, bo byłoby już po mnie.Locha stała przede mną w odległości ok. 5-6 metrów i łypała na mnie ślepiami. Robiła przy tym pozorowane ataki tzn. startowała do mnie, robiąc niby krok wprzód,ale w miejscu, fukała przy tym niemiłosiernie!Pozostałe lochy zaczęły odganiać młode w głąb lasu. Co tu robić?Mój wzrok otrzymał z centralki komendę: skanuj teren, szukaj miejsca do ewakuacji! I znalazłam-ogrodzenie młodnika. Jakby co, to tylko tam. Drzew nie brałam nawet pod uwagę, bo do drzewa to ja mogę się ewentualnie przytulić, ale żeby na nie wleźć?!Przy tym wszystkim gorąco mi było jakbym w saunie była,ubranie zaczęło się na mnie kleić,czapki już na głowie nie czułam, chyba wisiała nad nią! Nie wiem czy oddychałam, czy w ogóle jeszcze żyłam.Kiedy w końcu warchlaki zniknęły w gęstwinie krzaków, locha pomału zaczęła się wycofywać za nimi.Co chwila przystawała, oglądała się za siebie, czyli na mnie,mrucząc jeszcze coś pod nosem. Wreszcie zniknęła. Mnie chyba nogi wrosły do ziemi, bo długo tak stałam, aż poczułam , że krew wróciła mi do nich. Dopiero wtedy się odwróciłam i pędem rwałam przed siebie aż do bezpiecznego miejsca. UDAŁO MI SIĘ! Już nigdzie więcej nie łaziłam, poszłam do samochodu i tam dopiero odetchnęłam. Uff, ale miałam szczęście. Udany był dzisiejszy wypad do lasu pod każdym względem:-)
obecnie nie jesteś zalogowany(a) — oglądasz okrojoną, przeglądową wersję atlasu — zaloguj się (pola w prawym górnym rogu każdej strony)
lub załóż konto dostępu o ile go jeszcze nie posiadasz

Copyright © 1997-2017 by Marek Snowarski – formularz kontaktowy/contact form
przeglądowa (zwykła) wersja atlasu 17.06.17 · ta strona powstała/was created 14.04.2017

Zalinkuj tę stronę kodem (przykładowy tekst linku dostosuj do swoich potrzeb):
<a href="http://www.grzyby.pl.pl/foto/wystepowanie-0.htm"> gdzie są grzyby Teraz - raport - Atlas grzybów Polski grzyby.pl</a>